Akademik coraz mniej socjalny. Podwyżki o nawet 80 procent na USz
21 września 2026

Jeszcze kilka miesięcy temu pisałyśmy o Uniwersytecie Szczecińskim jako o przykładzie pokazującym, że można inaczej. Zamiast sprzedać należący do uczelni budynek przy al. Wojska Polskiego, USz pozyskał 17,5 miliona złotych z ministerstwa i rozpoczął jego przebudowę. Pod koniec 2027 roku ma tam powstać 87 nowych miejsc w akademiku. Kanclerz uczelni deklarował przy tym, że wysoki standard nie będzie pretekstem do wprowadzenia nowych opłat.
Dziś chcemy się skupić na szerszym trendzie, który obserwujemy w Szczecinie. Zebrałyśmy dane dotyczące cen i liczby miejsc w domach studenckich USz. W ciągu czterech lat ceny części z nich wzrosły o 60–80 procent. Jednocześnie przez kolejne remonty setki istniejących miejsc pozostają czasowo wyłączone z użytkowania.
360, 550, 650 złotych
Jeszcze w roku akademickim 2022/2023 miejsce w pokoju trzyosobowym kosztowało 360 złotych miesięcznie. W 2024/2025 było to już 550 złotych, a od października br. będzie kosztować już 650 złotych. W ciągu czterech lat opłaty wzrosły więc o ponad 80 procent.
Podobnie jest z pokojami jednoosobowymi. W DS 1 miejsce ze wspólną łazienką podrożało z 470 do 850 złotych miesięcznie – również o ponad 80 procent. Jedynka z prywatną łazienką kosztowała 550 złotych, teraz będzie kosztowała aż 880 złotych. Nie są to pojedyncze przypadki. W DS 4 jedynka ze wspólną łazienką zdrożała z 470 do 850 złotych, a z prywatną – z 550 do 900 złotych. W DS 3 za miejsce w pokoju dwuosobowym ze wspólną łazienką trzeba będzie zapłacić 820 złotych. Warto zwrócić uwagę również na moment wprowadzenia podwyżek. W latach akademickich 2024/2025 i 2025/2026 opłaty pozostawały bez zmian. W rozpoczynającym się roku ceny idą ponownie w górę.
Akademiki publicznych uczelni nie powstały po to, żeby ich ceny podążały za prywatnym rynkiem najmu. Ich rolą jest stworzenie wobec niego alternatywy. Szczególnie dla tych z nas, dla których kilkaset złotych różnicy w miesięcznych kosztach decyduje o tym, czy będą mogły studiować poza miejscem pochodzenia.
Co się dzieje z mieszkańcami i mieszkankami w czasie remontów?
Drugim problemem jest liczba faktycznie dostępnych miejsc. Uniwersytet może dysponować określoną liczbą łóżek na papierze, ale nie oznacza to jeszcze, że wszystkie są dostępne podczas ubiegania się o pokój w akademiku.
W roku 2022/2023 USz dysponował 1420 miejscami, ale do przydziału było ich jedynie 1130. Rok później sytuacja wyglądała identycznie. Powodem był remont DS 3 Kordecki. Za to w roku akademickim 2024/2025 remont DS 4 Portowiec wyłączył z użytkowania kolejne 100 miejsc. Największy ubytek nastąpił w roku 2025/2026. Spośród 1420 miejsc do przydziału pozostało 1070. Remont Belferka oznaczał wyłączenie 350 miejsc – prawie jednej czwartej całego zasobu. W tym roku sytuacja niewiele się zmieniła. Uczelnia dysponuje 1383 miejscami, ale przydzielić może ich jedynie 1037. Nadal brakuje więc 346 miejsc ze względu na remont DS 2 Belferek.
Nie zamierzamy protestować przeciwko remontowaniu akademików. Przeciwnie: przez lata domagaliśmy się inwestowania w publiczną infrastrukturę studencką zamiast jej wyprzedawania i doprowadzania do ruiny. Równocześnie ciężar wieloletnich zaniedbań nie może zostać przerzucany na osoby, które potrzebują miejsca tu i teraz.
Remonty są konieczne, ale człowiek, który przez dwa lata musi przez nie wynajmować pokój na rynku, nie zamieszka przecież w planach inwestycyjnych uczelni.
Witamy w murach uczelni, oto 231 odrzuconych wniosków
Najlepiej widać skutki ograniczonej liczby miejsc w danych dotyczących osób rozpoczynających studia. W roku akademickim 2025/2026 studentki i studenci pierwszoroczni niebędący studentami zagranicznymi złożyli 359 wniosków o miejsce w akademiku. Pozytywnie rozpatrzono 128 z nich, 231 osób miejsca nie dostało. Akademik przyznano więc niewiele ponad jednej trzeciej wnioskujących z tej grupy.
Jeszcze rok wcześniej pozytywnie rozpatrzono 203 z 346 wniosków pierwszorocznych, a w 2023/2024 – 205 z 331. Tymczasem w 2025/2026, przy największej liczbie wniosków w całym analizowanym okresie, liczba pozytywnych decyzji spadła do 128. W tym samym roku akademickim wśród osób ze starszych roczników sytuacja wyglądała znacznie lepiej: pozytywnie rozpatrzono 743 z 813 wniosków, czyli ponad 91 procent. Dane za rok 2026/2027 nie są jeszcze kompletne – 31 sierpnia postępowanie kwalifikacyjne nadal trwało.
To szczególnie ważne w przypadku osób, które dopiero przeprowadzają się do Szczecina. Świeżo upieczeni studiujący nie mają jeszcze znajomych, z którymi mogą wynająć mieszkanie, często nie znają miasta i po raz pierwszy wyprowadzają się z domu rodzinnego. Właśnie wtedy publiczne mieszkalnictwo studenckie powinno stanowić zabezpieczenie, a nie dobro dostępne dla tych, którzy wygrają w loterii.
Akademiki nie mają się opłacać
Kilka miesięcy temu, pisząc o nowym akademiku przy Wojska Polskiego, postawiliśmy sprawę jasno: akademiki nie mają się opłacać. Nie są inwestycją, z której uczelnia powinna oczekiwać finansowej stopy zwrotu. Są częścią infrastruktury umożliwiającej studiowanie – tak samo jak biblioteki, sale dydaktyczne czy laboratoria, ale również stołówki czy kluby. Dziś miejsce w DS-ie staje się coraz droższe, a setki kolejnych wypadają z puli na czas remontów.
Polityki akademikowej nie można mierzyć liczbą przeciętych wstęg, „nagród dostępności” wręczonych przez prezydenta RP, wyremontowanych budynków ani miejsc zapisanych w tabelkach. Liczy się to, ile osób rzeczywiście może w nich zamieszkać i jaką część swojego budżetu musi za to oddać.
Po dekadach wyprzedaży, likwidacji i niedoinwestowania akademików potrzebujemy nowych inwestycji i remontów. Potrzebujemy ich jednak po to, żeby odbudować publiczną infrastrukturę socjalną, a nie stworzyć trochę ładniejszą wersję rynku najmu. W Rewolucja z kartonu. Rząd świętuje, studenci płac(z)ą opisywałyśmy problem akademikowy z perspektywy ogólnopolskiej polityki społecznej – żeby zniwelować wieloletnie zaniedbania i zapewnić dostęp do akademika choćby co piątemu studentowi w Polsce, potrzeba dziesiątek tysięcy miejsc, nie kilku tysięcy. Obecne „dowożenie” ze strony Nowej Lewicy odpowiedzialnej za resort nauki nie imponuje, a martwi, bo dostrzegamy dobrze znany schemat: ważniejsze od uwzględnienia strony społecznej i kompleksowego podejścia są kosztowne konwencje partyjne.
Komu pranie?
Poza samą liczbą łóżek w akademikach Uniwersytetu Szczecińskiego borykamy się też z innymi problemami – np. cenami prania. Za każde pranie w DS-ach Uniwersytetu Szczecińskiego trzeba zapłacić 12 złotych. Pralnie zostały oddane zewnętrznej firmie, zamiast być infrastrukturą utrzymywaną bezpośrednio przez uczelnię. To outsourcing w najbardziej przyziemnym wydaniu: coś tak podstawowego jak możliwość wyprania ubrań zostaje wydzielone z akademika i zamienione w osobno płatną usługę.
Prywatyzacja infrastruktury publicznej nie zawsze polega na sprzedaży całego budynku. Może odbywać się kawałek po kawałku: uczelnia zachowuje akademik, ale kolejne elementy jego funkcjonowania przekazuje prywatnym podmiotom, a koszty ich marży przerzuca na mieszkanki i mieszkańców. W ten sposób formalnie publiczny akademik zaczyna tańczyć w rytmie rynku – za samo miejsce płacisz uczelni, a za zaspokojenie kolejnych podstawowych potrzeb płacisz dodatkowo operatorowi.
Dlatego domagamy się wypowiedzenia umowy z zewnętrzną firmą i zapewnienia przez USz pralek dostępnych bez dodatkowych opłat. Jeżeli traktujemy akademik jako infrastrukturę socjalną, jego utrzymanie musi obejmować również warunki normalnego codziennego życia. Odbudowa publicznego zasobu mieszkaniowego niewiele nam da, jeśli równocześnie będziemy prywatyzować jego funkcjonowanie od środka.
Studiujesz lub pracujesz w Szczecinie? Wstąp do Inicjatywy Pracowniczej i zawalcz z nami o bezpieczeństwo socjalne!
Akademiki



