ozz inicjatywa pracownicza / mlodzi.ozzip.pl

DIY OR DIE? Kilka luźnych refleksji wokół kultury oddolnej

29 lipca 2026

DIY OR DIE? Kilka luźnych refleksji wokół kultury oddolnej

Tekst jest częścią dziesiątego numeru Alarmu Studenckiego. Chcesz nas wesprzeć? Wpłać na zrzutkę, dzięki której wydajemy naszą gazetę.

Lata obecności zarówno w sygnowanym literami D-I-Y hardcore punku, jak i w oddolnym, bądź co bądź, związku zawodowym zbudowały mi obraz tego, co można osiągnąć łączoną pracą własnych rąk, chęci, pomysłów i chachmętów. Na scenie hardcore punk jestem zdecydowanie dłużej niż w Inicjatywie Pracowniczej, więc perspektywy te zaczynają się w różnych momentach mojego życia. Co jednak ważne, działalność związkowa znacznie odświeżyła mi energię na scenie, a pewna etyka i metody działania DIY upunkowiają to, jak można działać w związku – to naczynia połączone. Organizacja wydarzeń i organizacja polityczna oczywiście nie jest tym samym, w szerszym kontekście polegają zupełnie na czym innym, ale naczynia te może spinać wspólny długofalowy efekt, którym jest żywa, oddolna i niezależna kultura

Jak to widzę, jak to działa, po co to działa, i czy w ogóle to działa? Postaram się odpowiedzieć na tym podobne, łącząc to, co osobiste, z tym co – mam nadzieję – można wynieść szerzej. Szykujcie się więc na miks wpisów z pamiętnika podróży po europejskich festiwalach sceny hardcore, kilku insajderskich ciekawostek organizacyjnych i tzw. luźnej kminki

KONTRKULTURA?

Nad pytaniem czy jest na to potrzeba? nie zastanawiam się długo. Najkrócej jak się da: tak, oddolna kultura jest potrzebna! W rozczłonkowanej i zmonetyzowanej rzeczywistości, gdzie wszystko jest pozbawione trwałości i przypięte price tagiem – od naszych relacji społecznych, przez warunki pracy, do stabilności psychicznej – kontrkulturą jest kultura współudziału. Tworzenie przestrzeni, do której wejście nie jest związane szeregiem stopni pośrednich, przedsprzedaży, pul biletowych, i które nie kojarzą się od drzwi z atmosferą zarobku jest niezwykle ważne. W takich warunkach rodzą się relacje społeczne o silnych fundamentach, a w dalszym efekcie łańcuchowo powstają nowe inicjatywy. W momencie, w którym próg wejścia jest szeroko dostępny, rodzi się współuczestnictwo

Posłużę się lokalnym, trójmiejskim kontekstem. W tym roku współorganizowaliśmy i zorganizowaliśmy dwa wydarzenia artystyczne pod szyldem Inicjatywy Pracowniczej: koncert benefitowy (tak właściwie podpięty pod wydarzenie kolektywu Warehaze Gigs) na gazetę, którą trzymasz właśnie w ręce lub czytasz jej elektroniczną wersję, oraz AntyJuwenalia. Zarówno benefit „alarmowy”, jak i AntyJuwenalia, urosły lokalnie dzięki spontanicznej interaktywności – okazało się, że chcących wesprzeć niezależną prasę studencką oraz chętnych dołożyć cegiełkę do organizacji darmowego studenckiego wydarzenia było mnóstwo. Zespoły i DJ-e byli chętni wesprzeć benefity swoimi występami, studentki przynosiły własne płyty, ziny i nagle sprawa wydarzenia stała się równowarta samej zabawie. Można było odnieść wrażenie, że muzyka i zabawa były równym stopniem do wspólnej przestrzeni niesionej konkretną misją polityczną naszego związku. 

TO CO JEST MOJE, CO JARA MNIE

Wspólnotowość rodzi się przez współuczestnictwo, a stąd krótka droga do wspólnej tożsamości (górnolotnie, wiem). Możliwość dołożenia cegiełki, odczucie bliskości na wyciągnięcie ręki, zburzenie jakiejś granicy organizator-uczestnik – w ten sposób buduje się tożsamość lokalna. Nie wiem, czy znam lepsze remedium na kulturalne kompleksy niż współorganizowanie oddolnej kultury. Na pewno lepszego nigdy nie doświadczyłem, a łapałem się przez lata na wzdychaniu do „zagranicy”.  Podróżując po festiwalach hardcorowych w Szwecji czy Szkocji, nabrałem najbardziej pozytywnej zazdrości w swoim życiu. Zobaczyłem organiczne, żyjące na własnych warunkach, działające tak, jak mają na to ochotę sceny kultury, którą kocham. Szkocki i szwedzki hardcore osiągnęły najważniejszy cel w tym wszystkim, czyli zbudowały silną, lokalną tożsamość. W takich warunkach zespół dzieciaków grających drugi koncert jest równoważny zespołowi zagranicznemu, który zamyka wieczór. Podobnie ma się rzecz w polskim hardcorze, gdzie przywiązanie do grających regularnie i często zespołów tzw. PLHC ciągle rośnie, moshpity są coraz większe i dziksze, singalongi coraz bardziej chórowe. Widać to też na DJ setach, gdzie przywiązanie do znanego miejsca czy DJa/DJki (zwłaszcza takich, którzy lubią pozmieniać swoje sety) również rośnie. To, co jest na wyciągnięcie ręki i tak dostępne, przyspawane wręcz do naszego lokalnego obcowania z kulturą, urasta do wagi potrzebnego i czegoś, co potrafi dać poczucie, że jest się tam, gdzie trzeba. Z ludźmi, których nam trzeba. 

CHCESZ MIEĆ DOBRZE? ZRÓB TO SAM! 

Porada dla tych, którzy chcą zacząć robić u siebie? Zorientuj się lokalnie, chodź na koncerty, rozmawiaj na tych koncertach, na oddolnych imprezach. Nie mówię tutaj oczywiście o suchym networkingu, tylko o faktycznym uczestnictwie. Nie zastanawiaj się, czy ten punk jest dla Ciebie, czy te DJ sety to na pewno to – próbuj tego, co są w stanie zaoferować ludzie z tego samego pułapu możliwości. Jeśli coś jest oddolne, to znaczy, że często startuje z tego samego poziomu możliwości, który macie we własnych rękach. 

Bądź takim uczestnikiem, jakiego chciałbyś zobaczyć u siebie na wydarzeniu. 

Nie ma co udawać, że nie nażresz się przy tym stresu i nie przyprawisz o siwe włosy, dla najaktywniejszych pewnie nawet w nagrodę znajdą się zakola. Zorganizować oddolne wydarzenie to droga z nawracającym załamaniem nerwowym wpisanym w przebieg, miks kilkutygodniowego planowania z wielokrotnym lepieniem na szybko w celu ratowania sytuacji. Przygotujcie się na setki DM-ów pomiędzy kilkunastoma ludźmi i poszukiwanie pojedynczych kabli w kilku dzielnicach miasta. Dlaczego warto? Bo w finalnym rozrachunku robicie to dla szerszej sprawy. Przeciw logice kapitału jest działać dla ludzi, a bez zysku. A długofalowo o to właśnie chodzi w hardcore punku i o to chodzi ruchom społecznym – żeby życie bez (wy)zysku było życiem

 

Jędrzej Szczepański

Newsletter
Chcesz być na bieżąco?
Przywróćmy stołówki – akcja