ozz inicjatywa pracownicza / mlodzi.ozzip.pl

Brytyjscy objectorzy w czasie I i II wojny światowej | TOTALNA MILITARYZACJA

31 sierpnia 2026

Brytyjscy objectorzy w czasie I i II wojny światowej | TOTALNA MILITARYZACJA

Tekst, który przeczytacie poniżej, jest częścią serii Totalna militaryzacja, w toku której będziemy wydawać opiniotwórcze teksty związane z postępującą militaryzacją i jej wpływie na nasze życia – miejsca pracy, naukę, formy organizowania się i relacje społeczne.


Prawo do odmowy służby wojskowej kształtowało się powoli i paralelnie do przeobrażeń sił zbrojnych. W XIX wieku przymusowy, powszechny pobór do wojska został przyjęty przez większość państw biorących udział w geopolitycznej walce.  Masowy pobór do armii stanął w sprzeczności z przekonaniami wielu ludzi (głównie chrześcijan), którzy powoływali się na wolność sumienia i odmawiali noszenia broni. Wielka Brytania długo opierała się zmianie systemu rekrutacji żołnierzy. W momencie wybuchu I wojny światowej nie istniał tam powszechny obowiązek służby wojskowej – armia miała charakter ochotniczy. 

Na początku wojny w sierpniu 1914 roku rozgorzały nastroje nacjonalistyczne i na ochotnika do wojska zgłosiło się ok. miliona Brytyjczyków. Ochotnicy – takie było powszechne przekonanie w Europie – sądzili, że wrócą do domu po kilku miesiącach, na Boże Narodzenie. Tak się nie stało. Masowe straty na froncie, zwłaszcza na przełomie 1915 i 1916 roku, spowodowały, że parlament brytyjski postanowił uchwalić pierwszą w dziejach tego kraju ustawę o powszechnym obowiązku służby wojskowej. W ustawie znalazła się tzw. klauzula sumienia, pozwalająca tym, którzy z przyczyn światopoglądowych czy religijnych nie mogli brać udział w wojnie, na ubieganie się o zwolnienie z obowiązku służenia w armii lub odbycie cywilnej służby zastępczej. Podobne rozwiązania prawne nie funkcjonowały we Francji, Niemczech, Rosji, Turcji czy Austro-Węgrzech. Ze zwolnienia od służby wojskowej, na zasadach przywileju, mogły cieszyć się ewentualnie tylko niektóre sekty, jak np. mennonici w Rosji.

Brytyjskie przepisy mówiły, że każdy, komu sumienie zabrania udział w walkach z bronią w ręku, musi udowodnić przed specjalnie stworzonymi trybunałami (czy powiedzielibyśmy „komisjami”), że jego sprzeciw ma autentyczny charakter. W 1916 roku na Wyspach Brytyjskich stworzono tysiące tego typu „komisji”, które rozpatrywały podania. Wnioski złożyło 16 tys. mężczyzn, którzy – w przypadku pozytywnego werdyktu – albo zostali przez „komisje” zwolnieni z obowiązku służby wojskowej, albo trafili do tzw. służby zastępczej w sektorze cywilnym, albo zostali skierowani do służb sanitarnych lub prac na tyłach frontu.

Anna Kramer w swojej książce o brytyjskich objectorach (osobach, które odmawiają służby wojskowej) zauważa, że podczas gdy rozumieli oni sumienie jako całkowitą autonomię moralną jednostki wobec państwa, ci, którzy wprowadzali ustawę w życie, interpretowali ją zgoła inaczej. Ostatecznie celem władz było odizolowanie i zneutralizowanie najbardziej kłopotliwych oponentów i skierowanie ich do prac wspierających machinę wojenną, a nie rzeczywiste uszanowanie ich wolności sumienia.

Część ubiegających się o zwolnienie nie uznała decyzji „komisji”, gdyż „komisje” albo odrzucały ich podania (tak było w 2,5 tys. przypadków), albo kierowały objectorów na tyły frontu lub do pracy na rzecz wojska i wojny, czego nie akceptowali. Spośród 16 tys. osób, których podania rozpatrywano, 6 tys. nie zaakceptowało decyzji „komisji”. Wśród nich byli tacy, którzy po odrzuceniu wniosku, w dalszym ciągu domagali się uznania ich prawa do odmowy służby wojskowej, a także ci, którzy – pomimo pozytywnej decyzji „komisji” – nie chcieli zaakceptować warunków, na jakich mieli odbywać służbę zastępczą. Niektórzy woleli iść do więzienia. 

Objectorzy, którym odmówiono przyznania służby zastępczej, lub ci, którzy odmówili jej pełnienia z jakichś powodów (np. w formacjach na tyłach frontu), byli powoływani do armii. Jeżeli w dalszym ciągu odmawiali służby, stawali przed sądami wojskowymi, które ferowały wysokie wyroki. Zanim do tego doszło, często byli szykanowani czy nawet torturowani. Część z nich załamywała się i była siłą wcielana do wojska. Anna Kramer podaje kilka takich przykładów. Oto jak opisuje jeden z nich: Jack Gray odmówił służby wojskowej i trafił do więzienia, po czym został z powrotem odesłany do wojska. Kontynuując opór, nie wykonywał rozkazów, został za to pobity przez majora, który nakazał mu także nieść w forsownym marszu pakunek wypełniony kamieniami. Rozebrano go również do naga, owinięto mu liną brzuch, a następnie wrzucono do brudnego stawu osiem lub dziewięć razy, za każdym razem wyciągając go za linę. Najwyraźniej oddział, któremu nakazano go „złamać”, w końcu odmówił dalszego torturowania go, ale Gray, już całkowicie pognębiony, ostatecznie zaniechał oporu.

Blisko 6 tys. objectorów było więzionych. Niektórzy z nich trafiali „za kratki” wielokrotnie, po dwa, trzy, a nawet sześć razy. Kilkudziesięciu z nich zmarło z powodu ciężkiej pracy i panujących w więzieniach warunków czy wreszcie szykan i pobić. Znanych jest kilka przypadków, w których objectorzy załamali się psychicznie i wymagali pomocy psychiatrycznej.

Dobrze znany i opisany jest przypadek 35 objectorów, którzy zostali – prawdopodobnie nielegalnie – wywiezieni do Francji na front. Gdy konsekwentnie odmawiali wzięcia karabinów do rąk, zostali przez sąd polowy skazani na karę śmierci. Pod naciskiem organizacji pacyfistycznych wyroki te zamieniono na 10 lat obozu pracy.

Warunki, w jakich siedzieli objectorzy, spowodowały, że wielu z nich podjęło strajki głodowe, domagając się zwolnienia. Na przykład w lutym 1918 roku w więzieniu w Newcastle miała miejsce głodówka 11 osadzonych objectorów. Podobne protesty wybuchły w kilku innych miejscach. Służba więzienna przymusowo dokarmiała protestujących w sposób niezwykle brutalny. Znany jest przynajmniej jeden udokumentowany przypadek, w którym doprowadziło to do śmierci.

Setki oddziałów związków zawodowych i środowisk lewicowych protestowały przeciwko ciągłym prześladowaniom osób odmawiających służby wojskowej z powodów sumienia. Protest poparło również ok. 1000 duchownych anglikańskich i 2500 pastorów tzw. Kościoła Wolnego (czyli tych odłamów chrześcijańskich, które nie uznawały zwierzchności i kurateli państwa nad religią). Trzeba jednak podkreślić, iż większość księży z ambon agitowała za wojną i modliła się za zwycięstwo ententy. 

Podczas I wojny światowej w Wielkiej Brytanii było zaledwie 16–20 tys. osób odmawiających służby wojskowej z powodów sumienia. Część z nich z różnych przyczyn nie złożyła wniosków. Kramer zauważa, że stanowiło to raczej skromną liczbę w porównaniu z milionami mężczyzn, którzy zaciągnęli się, aby walczyć. Jednak wpływ tych objectorów – dodaje badaczka – był ogromny. Jak pisał to jeden z nich, Clifford Allen, trzykrotnie więziony za odmowę służby wojskowej, udało im się przeciwstawić machinie wojskowej i prawu, odmawiając chwycenia za broń i zabijania swoich bliźnich w czasie, gdy sądy im to nakazywały.

Było to możliwe dzięki istnieniu różnych organizacji pacyfistycznych i objectorskich, jak NCF, czyli No-Conscription Fellowship, w której działali nie tylko mężczyźni, ale także kobiety, np. Lilly Brockway. Kiedy większość mężczyzn znalazła się za kratkami, to kobiety kierowały pracami NCF. Za rozpowszechnianie publikacji sprzeciwiających się przymusowej służbie wojskowej i militaryzmowi, także kobiety trafiały do więzień.

Do NCF należał też dobrze znany, nie tylko w środowiskach anarchistycznych, Bertrand Russell. Dużą część, prawdopodobnie większość, objectorów w Wielkiej Brytanii stanowili wówczas członkowie różnych sekt chrześcijańskich, jak kwakrzy czy świadkowie Jehowy. Dużą rolę w mobilizowaniu ruchu objectorskiego odegrał chrześcijański anarchizm.

Kramer pisze:

Nie ulega wątpliwości, że odwaga osób odmawiających służby wojskowej z powodów sumienia podczas I wojny światowej i fakt, że byli gotowi znosić brutalność, ostracyzm, długie kary więzienia, a nawet śmierć, sprawiły, że podczas II wojny światowej prawo do odmowy służby wojskowej z powodów sumienia było o wiele silniej ugruntowane i o wiele lepiej zabezpieczone. Rząd podczas II wojny światowej wiedział, że głupotą byłoby zmuszanie mężczyzn do służby wojskowej, tak jak miało to miejsce 20 lat wcześniej. Oficjalne traktowanie osób odmawiających służby wojskowej z powodów sumienia było z pewnością bardziej tolerancyjne.

Podczas II wojny światowej ok. 65 tys. mężczyzn i około tysiąca kobiet w Wielkiej Brytanii odmówiło służby wojskowej ze względu na sumienie. Choć Anna Kramer przekonuje w swojej książce, że w czasie II wojny światowej zdecydowanie lepiej obchodzono się z objectorami, to jednak ok. 6500 z nich trafiło za kratki (w tym ok. 500 kobiet). Jest to liczba podobna do tej z czasu I wojny światowej, jednak odsetek z ogólnej ich liczby był mniejszy. Rzadziej zdarzało się brutalne traktowanie, choć również w tym okresie znane są przypadki znęcania się nad osobami odmawiającymi służby wojskowej.



Jarosław Urbański

Newsletter
Chcesz być na bieżąco?
Przywróćmy stołówki – akcja