Najpierw cięli budżet, potem umyli ręce. Bezczynności MNiSW ciąg dalszy
Odpowiadamy wiceministrze nauki.

7 pażdziernika 2026 r.
Pani Ministro,
w odpowiedzi na pismo z 5 października 2026 roku, sygn. BM-WGK.056.2.2026.DK, musimy – niestety, po raz kolejny – stwierdzić, że nie wyjaśnia ono zgłoszonych przez nas wątpliwości. Wręcz przeciwnie: potwierdza, że ponad piętnaście miesięcy po podjęciu zobowiązania i dziewięć miesięcy po upływie wskazanego terminu Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego nadal nie przedstawiło nawet założeń programu finansowania stołówek, wysokości przeznaczonych na niego środków, zasad ich podziału ani harmonogramu uruchomienia.
Resort próbuje dziś nadać ustaleniom z 12 czerwca 2025 roku znaczenie znacznie węższe niż to, które wynika z podpisanego przez Panią dokumentu. Znalazło się w nim zobowiązanie do „opracowania do końca 2025 r. założeń programu wspierającego rozbudowę stołówek na uczelniach”. W tym samym punkcie promocję programów uwzględniających socjalny wymiar życia studentów oraz „promocję dobrych praktyk” wymieniono jako osobne działania. Skoro działania promocyjne zapisano obok programu jako odrębne zadania, nie mogą być dziś przedstawiane jako realizacja zobowiązania do jego opracowania. Taka interpretacja przeczy zarówno strukturze podpisanego dokumentu, jak i przedmiotowi prowadzonych z nami rozmów – których kilka udało się odbyć mimo skrajnej niechęci resortu do spotkań ze stroną studencką.
O przebiegu tych wydarzeń pisałyśmy już Pani 20 kwietnia bieżącego roku:
Dnia 11 grudnia 2025 r. zwróciliśmy się drogą mailową aby umówić spotkanie w celu zaprezentowania wytycznych programu dofinansowywania publicznych stołówek na uczelniach. Zgodnie z czerwcowym porozumieniem miały być one gotowe do końca 2025 r. Po umówieniu terminu spotkania na 17 lutego br. zostało ono przełożone z uwagi na termin posiedzenia Rady Ministrów. Ostatecznie mające się odbyć 24 lutego br. spotkanie odwołano dzień przed. Weronika Frączek poinformowała nas, że „Pani Ministra nie ma możliwości spotkania się z Państwem w najbliższym czasie". Stoi to w sprzeczności z naszymi czerwcowymi ustaleniami, zgodnie z którymi odbywać się mają „regularne spotkania, nie mniej niż 2 razy do roku lub na prośbę stron, tematy spotkań ustalane zgodnie z potrzebami, priorytetowo". W świetle tych informacji odwołanie spotkania zdaje się być szczególnie niepokojące i stanowi podstawy by sądzić, że MNiSW nie zamierza traktować kwestii publicznych stołówek z należytą powagą i priorytetem.
Ostatecznie, zamiast formalnego spotkania w ministerstwie, zaproponowano nam udział w otwartym wydarzeniu w siedzibie Nowej Lewicy, na które przyszła Pani w towarzystwie działaczy partyjnej młodzieżówki. Nie znalazła Pani natomiast czasu na udział w czerwcowym posiedzeniu sejmowej Komisji Edukacji i Nauki, zwołanym specjalnie w celu omówienia stanu prac MNiSW nad funduszem stołówkowym, ani na późniejsze przedstawienie pisemnego stanowiska w tej sprawie.
W czerwcu 2025 roku wspólnym ustaleniem, przedstawionym po negocjacjach także przez stronę rządową, było przygotowanie programu finansowania publicznych stołówek. Ministerstwo przez kolejne miesiące nie prostowało tej interpretacji. Dopiero po przekroczeniu terminu zaczęło przekonywać, że nigdy nie zobowiązało się do przygotowania mechanizmu finansowego. Trudno uznać taką reinterpretację podpisanego porozumienia za działanie w dobrej wierze. Można wręcz odnieść wrażenie, że Nowa Lewica próbuje wyciszać kryzys studenckich warunków socjalno-bytowych, ponieważ jest świadoma własnej bezsilności i nie ma w tej dziedzinie żadnych osiągnięć, które mogłaby wykorzystać w zbliżającej się kampanii wyborczej.
Szczególnie wymowne jest przejście od podpisanego zobowiązania do użytego w obecnym piśmie określenia „ewentualne instrumenty wsparcia”. Program, którego założenia miały zostać opracowane do końca 2025 roku, w październiku 2026 roku stał się dla ministerstwa jedynie ewentualnością, uzależnioną od niekończących się analiz, dla których resort nie przedstawia nawet harmonogramu. Kierownictwo resortu nauki kolejny raz komunikuje w ten sposób brak realnego zainteresowania sektorem, za który formalnie ponosi odpowiedzialność.
Brak stołówek jest rezultatem wieloletniej polityki rządów
Ministerstwo samo przyznaje, że część uczelni wycofywała się z prowadzenia stołówek, pomija jednak kontekst tych decyzji, wielokrotnie przedstawiany resortowi i politykom koalicji rządzącej. Tak wybiórcze ujęcie problemu jest nieuczciwe, a ze strony wiceministry deklarującej troskę o walkę z dezinformacją i rzetelność naukową – zwyczajnie cyniczne. Uczelnie nie zaczęły masowo likwidować infrastruktury gastronomicznej w próżni ani dlatego, że wraz z rozwojem gospodarczym zniknęła potrzeba dostępu do tanich posiłków.
Zmiany systemu pomocy materialnej z lat 2004–2005, utrwalone ustawą z dnia 27 lipca 2005 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym, pozbawiły uczelnie możliwości pokrywania bieżących kosztów prowadzenia stołówek z funduszu pomocy materialnej. Koszty ich utrzymania – w tym wynagrodzenia zatrudnionych w nich osób – odtąd miały być pokrywane przede wszystkim z opłat za posiłki i innych przychodów własnych. Dotacja budżetowa mogła służyć finansowaniu świadczeń pomocy materialnej oraz remontów, lecz nie zapewniała stabilnego finansowania bieżącej działalności gastronomicznej ani rozwoju własnego zaplecza. Zmiany te wprowadził rząd Sojuszu Lewicy Demokratycznej, którego politycy do dziś pełnią kluczowe funkcje w Nowej Lewicy.
Państwo wycofało mechanizm pozwalający uczelniom prowadzić stołówki jako publiczną infrastrukturę socjalną, a następnie przez dwie dekady obserwowało, jak rektoraty zamykają kolejne stołówki albo przekazują ich zaplecze prywatnym operatorom – słowem: prywatyzują je. Niedopuszczalne jest, że dziś resort przedstawia skutki tej polityki jako argument za dalszym wstrzymywaniem finansowania.
Decyzje władz uczelni wymagają krytyki. Nie można ich jednak oddzielać od polityki państwa, które stworzyło system premiujący komercjalizację, outsourcing i ocenianie infrastruktury socjalnej wyłącznie według kryterium rentowności.
Konferencja Rektorów Uniwersytetów Polskich – reprezentująca władze największych uniwersytetów – przyjęła 15 lipca 2026 roku stanowisko, w którym powołała się na naszą działalność i potwierdziła systemowy charakter problemu finansowania stołówek. KRUP wskazuje wprost, że wiele uczelni nie jest w stanie samodzielnie tworzyć i utrzymywać stołówek, oraz domaga się uruchomienia stabilnego programu rządowego gwarantującego przewidywalne finansowanie w kolejnych latach. Pismo ministerstwa wygodnie pomija to stanowisko. Stanowisko KRUP bezpośrednio podważa tezę Karoliny Zioło-Pużuk, że wystarczy „dopasować rozwiązania do potrzeb konkretnej społeczności akademickiej” i pozostawić odpowiedzialność władzom poszczególnych uczelni. Od przedstawicielki Ministerstwa Nauki oczekujemy odpowiedzialności za politykę prowadzoną przez jej własny resort.
48 stołówek?
Ministerstwo przywołuje za GUS liczbę 48 stołówek, nie wskazując źródłowej tabeli, zastosowanej definicji ani wykazu ujętych placówek. Nie wiadomo więc, ile z nich jest bezpośrednio prowadzonych przez uczelnie, a ile stanowią prywatne lokale działające w uczelnianych budynkach lub na podstawie umów z uczelniami. Bez wyjaśnienia metodologii liczba ta nie pozwala ocenić rzeczywistej dostępności publicznych stołówek dla studentek i studentów. Instytucje publiczne regularnie określają mianem „stołówek” sprywatyzowane lokale, zacierając różnicę między usługą publiczną a działalnością komercyjną.
W związku z tym 7 października kierujemy do Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego osobny wniosek o udostępnienie informacji publicznej. Pytamy w nim między innymi o definicję „stołówki studenckiej”, kryteria kwalifikowania placówek, uwzględnianie prywatnych operatorów, restauracji, barów i bufetów, źródła oraz sposób weryfikacji danych, zasady obliczania liczby miejsc, a także o dane źródłowe z lat 2019–2025. Wnosimy również o wskazanie uczelni oraz – jeżeli GUS nimi dysponuje – nazw i adresów placówek uwzględnionych w publikowanych danych.
Jeżeli ministerstwo uważa, że w kraju istnieje 48 stołówek, samo powinno umieć wskazać, gdzie dokładnie działają, kto je prowadzi, od kiedy funkcjonują, ile publicznych środków przeznaczają na nie uczelnie i MNiSW oraz ile posiłków faktycznie wydają. Do czasu przedstawienia tych informacji przywoływanie samej zagregowanej liczby pozostaje zabiegiem retorycznym, a nie rzetelną diagnozą publicznej infrastruktury socjalnej.
Manipulacyjne wykorzystanie danych o stołówce UW
Za szczególnie nierzetelny uważamy fragment dotyczący stołówki Uniwersytetu Warszawskiego przy ulicy Oboźnej. Pisze Pani o promocji dobrych praktyk i dalszej analizie dostępnych rozwiązań, a jednocześnie nie próbuje kompleksowo przyjrzeć się funkcjonowaniu stołówki UW. Zamiast tego wiceministra reprezentująca rząd uczestniczy w budowaniu korzystnej dla rektora Nowaka i kanclerza Greya narracji, według której stołówka jest przestarzałym rozwiązaniem, możliwym do zastąpienia drogimi lokalami komercyjnymi. Najlepszym przykładem jest niesławny BUWBAR w Bibliotece Uniwersyteckiej, który działał zaledwie 30 dni, zanim został zamknięty pod presją studentek, studentów i pracowników.
Abonament, na który powołuje się wiceministra, jest tylko jednym ze sposobów korzystania ze stołówki. Stołówka prowadzi również sprzedaż posiłków poza systemem abonamentowym, z której korzysta większość osób jadających na Oboźnej. Pominięcie tej sprzedaży i przedstawienie liczby abonamentów jako miary wykorzystania stołówki jest manipulacją.
Procedura uzyskania abonamentu jest przy tym niewydolna i niepotrzebnie zbiurokratyzowana. Osoba zainteresowana musi osobiście udać się po skierowanie do Biura Spraw Socjalnych, czynnego w ograniczonych godzinach. Abonamentu nie można kupić przez prosty system internetowy ani przypisać zniżki bezpośrednio do legitymacji studenckiej. Wielokrotnie zwracaliśmy Pani oraz władzom Uniwersytetu Warszawskiego uwagę, że system oparty na odbieraniu papierowych skierowań jest anachroniczny. Mimo zapowiedzi kanclerza Greya i prorektora do spraw studenckich nie podjęto nawet próby jego unowocześnienia.
Dane przekazane przez Uniwersytet Warszawski pokazują zupełnie inny obraz niż ten nakreślony w piśmie ministerstwa:
-
w 2022 roku odnotowano 28 370 zakupów posiłków;
-
w 2023 roku – 52 419;
-
w 2024 roku – 75 060.
Oznacza to wzrost o ponad 43% w ciągu jednego roku i o prawie 165% w porównaniu z 2022 rokiem. W 2025 roku wydano ponadto 15 842 obiady abonamentowe – o 23% więcej niż rok wcześniej. Dane te pokazują, że liczby około 200 wykupionych abonamentów nie można przedstawiać jako liczby osób korzystających ze stołówki. Ministerialne zestawienie tej wartości z liczbą 33 tysięcy osób uprawnionych do zakupu abonamentu wprowadza odbiorców w błąd i wymaga natychmiastowego sprostowania przez sekretarzynię stanu MNiSW.
W 2024 roku całkowity koszt prowadzenia stołówki Uniwersytetu Warszawskiego wyniósł 1 815 726,99 złotych, a średni koszt przygotowania posiłku – 24,19 złotych. Rok wcześniej koszty wyniosły 1 053 205,84 złotych, a w 2022 roku – 782 644,55 złotych. Ich wzrost następował równocześnie z bardzo szybkim wzrostem liczby wydawanych posiłków. Dane przedstawiają więc obraz rozwijającej się usługi publicznej, z której korzysta coraz więcej osób. Jej utrzymanie wymaga nakładów, bo taniego żywienia zbiorowego nie można oceniać według kryterium rentowności i zysku.
Nie sposób również pominąć wątku polityki informacyjnej UW. Uczelnia nie przeznacza dodatkowych środków na promocję stołówki ani rozwój jej działalności. Promocja stołówki na kampusie sprowadza się w praktyce do potykacza ustawionego za główną bramą kampusu oraz profilu na Facebooku, na którym publikowany jest jedynie codzienny jadłospis. Stołówka znajduje się w niewielkim budynku przy wejściu od ulicy Oboźnej, ma ograniczoną liczbę miejsc i obsługuje tylko jeden z rozproszonych kampusów uczelni.
Tak skonstruowany system prowadzi do samospełniającej się przepowiedni. Najpierw uczelnia ogranicza dostępność, promocję i możliwości rozwoju stołówki, a następnie małą liczbę wykupionych abonamentów przedstawia jako dowód braku zainteresowania. Nie daje to żadnych podstaw do oceny potrzeb 33 tysięcy studentek i studentów oraz 8 tysięcy pracownic i pracowników. Pokazuje jedynie skutki nieudolnej polityki władz UW, akceptowanej, a nawet wspieranej przez państwo.
Pilotaż zamiast decyzji i inwestycji
Ministerstwo ponownie powołuje się na pilotaż prowadzony z Uniwersytetem Przyrodniczym we Wrocławiu oraz analizę rozwiązań zagranicznych. O obu działaniach informowano już w czerwcu 2025 roku, a w czerwcu 2026 roku raz jeszcze powoływał się na nie wiceminister Gzik podczas posiedzenia sejmowej Komisji Edukacji i Nauki. Nie przedstawiono ani terminu zakończenia prac, ani ich dotychczasowych wyników, ani sposobu, w jaki miałyby się przełożyć na budżet państwa na 2027 rok.
W Polsce nadal działają stołówki prowadzone bezpośrednio przez uczelnie. Dostępne są dane dotyczące ich kosztów, liczby wydawanych posiłków i modeli organizacyjnych. Istnieje dokumentacja historyczna procesu likwidacji stołówek, a także pozytywne przykłady prowadzenia publicznych placówek. Na potrzebę utworzenia centralnego funduszu wskazują kolejny grupy społeczne, na które rząd pozostaje głuchy.
Powoływanie się przez ministerstwo na konieczność dalszego analizowania rozwiązań międzynarodowych zakrawa na kpinę. Resort dysponuje aparatem administracji państwowej, dostępem do danych, zapleczem polskich placówek dyplomatycznych oraz bezpośrednimi kontaktami z instytucjami innych państw Unii Europejskiej. Parlamentarzyści mogą ponadto kierować interpelacje i zapytania oraz korzystać z zaplecza sejmowych komisji. Jak to możliwe, że po kilkunastu miesiącach prac ministerstwo nadal nie potrafi ustalić, jak za granicą organizuje się stołówki? Przywoływany przez nas model francuski opiera się właśnie na publicznej infrastrukturze: system CROUS obejmuje 967 publicznych stołówek i kafeterii, jest centralnie finansowany, zatrudnia tysiące osób, a od maja 2026 roku oferuje posiłki za 1 euro wszystkim studiującym. Resort nie może więc powoływać się na „rozwiązania zachodnie” jako uzasadnienie dalszego outsourcingu i finansowania prywatnego biznesu na terenie uczelni.
Tymczasem polska klasa polityczna nie potrafi wyjść poza outsourcing. Uruchomiony w październiku pilotaż Uniwersytetu Jagiellońskiego polega na dopłacaniu do posiłków kupowanych u przedsiębiorców wynajmujących lokale od uczelni i zarabiających na studenckich potrzebach. UJ ustalił cenę pełnego zestawu objętego programem na 32 złote. Na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych, gdzie w wyniku naszych działań doprowadziliśmy do zmiany ajenta i obniżenia ceny zestawu obiadowego do 26 złotych, wraz z uruchomieniem pilotażu zwykła cena zestawu natychmiast wzrosła do 29 złotych. Zestaw objęty dopłatą wyceniono natomiast na 32 złote. Oznacza to, że 3 złote z publicznej dopłaty pokrywają wyłącznie różnicę między zwykłą ceną posiłku a ceną ustaloną na potrzeby programu i trafiają bezpośrednio do prywatnego operatora. Ajent wykorzystał konstrukcję systemu dopłat do podniesienia ceny i zwiększenia własnego przychodu. Jest to całkowicie przewidywalny skutek rozwiązania, w którym uczelnia nie kontroluje kosztów przygotowania posiłków ani polityki cenowej operatorów. Zamiast odbudowywać własne stołówki i tworzyć trwałe miejsca pracy, publiczne pieniądze zamienia się w strumień przychodów dla biznesu.
MNiSW dotychczas nie było w stanie doprowadzić do zabezpieczenia przez Ministerstwo Finansów środków na systemowe rozwiązanie, którego domagają się zarówno studiujący, jak i rektorzy największych uniwersytetów. Nie widać również zaangażowania Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, do którego KRUP skierowała apel o systemowe wsparcie dostępności posiłków.
Wymowna jest także nieobecność ministra nauki Marcina Kulaska, który od początku swojej kadencji nie poświęcił czasu na ani jedną rozmowę z przedstawicielkami i przedstawicielami studiujących działającymi poza zbiurokratyzowanym i skostniałym Parlamentem Studentów Rzeczypospolitej Polskiej, w którym silnie reprezentowane są interesy uczelni prywatnych.
Dostępne analizy i dane dają wystarczające podstawy do działania; brakuje politycznej decyzji o przeznaczeniu publicznych środków na odbudowę infrastruktury, której państwo pozwoliło upaść. Odpowiedzialne gospodarowanie środkami publicznymi wymaga także uwzględnienia kosztów zaniechania: pogłębiania nierówności i przeobrażania szkolnictwa wyższego w przestrzeń rozwoju prywatnego biznesu oraz czerpania zysków kosztem studentek, studentów i pracowników. Uczelnie nie są korporacjami, a postępująca komercjalizacja sektora nauki powinna budzić niepokój osób kierujących MNiSW.
Najbardziej wymowne pozostaje całkowite milczenie wiceministry na temat budżetu państwa na 2027 rok, który był głównym przedmiotem naszego pisma. Projekt został już przyjęty przez Radę Ministrów, a mimo to w odpowiedzi Karoliny Zioło-Pużuk nie ma informacji, czy na realizację podpisanego przez nią zobowiązania przeznaczono choćby złotówkę ani czy przedstawicielki i przedstawiciele Nowej Lewicy zamierzają walczyć o takie środki w toku prac parlamentarnych. Osobne zapytanie o działania planowane wobec braku środków na publiczną infrastrukturę socjalną studentek i studentów w projekcie budżetu skierowaliśmy do wszystkich klubów i kół parlamentarnych oraz posłanek i posłów niezrzeszonych.
Na poparty przez ponad 30 tysięcy osób postulat zwiększenia nakładów na naukę do 3% PKB – obejmujący również żądania dotyczące infrastruktury socjalnej – minister Marcin Kulasek odpowiedział bezterminową zapowiedzią dążenia do zaledwie 2,2%, podczas gdy finansowanie sektora w 2026 roku wzrosło nominalnie o 0,4%. Kryzys Narodowego Centrum Nauki próbowano przykryć jednorazowymi obligacjami zapowiedzianymi jeszcze w 2024 roku, które nie zapewniły Centrum trwałego i przewidywalnego finansowania. Obecnie pojawiają się kolejne informacje o problemach NCN z płynnością finansową. Jeżeli Nowa Lewica nie potrafi wewnątrz koalicji wywalczyć środków na realizację własnych zobowiązań, powinna uczciwie przyznać, że nie ma siły przetargowej, zamiast przedstawiać polityczną bezsilność jako odpowiedzialność. Publiczne stołówki stają się kolejną – po wynagrodzeniach, finansowaniu badań, stypendiach doktoranckich i systemie pomocy materialnej – sprawą, w której polityczki i politycy Nowej Lewicy ograniczają się do zarządzania kryzysem polskiej nauki.
W związku z powyższym oczekujemy:
-
Przedstawienia rezultatów dotychczasowych prac nad programem wspierającym rozbudowę publicznych stołówek;
-
Podania harmonogramu, metodologii i zakładanych rezultatów przedsięwzięcia realizowanego z Uniwersytetem Przyrodniczym we Wrocławiu;
-
Wskazania terminu zakończenia analizy modeli funkcjonujących w innych państwach Unii Europejskiej;
-
Sprostowania informacji dotyczącej liczby osób korzystających ze stołówki Uniwersytetu Warszawskiego oraz odniesienia się do 75 060 zakupów posiłków odnotowanych w 2024 roku;
-
Przedstawienia założeń systemowego programu finansowania publicznych stołówek, obejmującego ich tworzenie, odbudowę i bieżące utrzymanie;
-
Zabezpieczenia środków na ten program w budżecie państwa na 2027 rok oraz podania ich wysokości, zasad podziału i harmonogramu uruchomienia;
-
Zorganizowania spotkania ze stroną związkową w celu rozliczenia realizacji ustaleń z 12 czerwca 2025 roku.
Ministerstwo dysponuje już wszystkimi przesłankami i instrumentami potrzebnymi do podjęcia decyzji. Dalsze zasłanianie się analizami i pilotażami będziemy traktować jako świadomą odmowę realizacji podpisanego zobowiązania.
struktury młodzieżowe OZZ Inicjatywa Pracownicza
mlodzi.ip@ozzip.pl
Stołówki
Studia

.png?width=640&quality=80&resize=cover)

