Nasz związek ma ambitne wizje – rozmowa z ukraińskim związkiem studenckim Priama Diia
11 listopada 2023

Tekst jest częścią drugiego numeru Alarmu Studenckiego. Chcesz nas wesprzeć? Wpłać na zrzutkę, dzięki której wydajemy naszą gazetę.
Całość wywiadu była pierwotnie opublikowana na stronie Commons.com.ua. Priama Diia (Пряма Дія – ukr. akcja bezpośrednia) to studencka lewicowa organizacja związkowa działająca w Ukrainie.
Redakcja Commons: Historia związku sięga prawie 30 lat wstecz. Wielu z naszych redaktorów i osób współpracujących było w Priama Diia w czasach studenckich. W połowie 2010 roku związek podupadł. Jak wpadliście na pomysł jego wskrzeszenia?
Priama Diia: Odrodzenie związku rozpoczęło się od fali niezadowolenia z nadchodzącej reformy. W 2021 roku ukraińskie Ministerstwo Edukacji i Nauki zainicjowało restrukturyzację: uniwersytety, które były „nierentowne dla państwa”, miały zostać zintegrowane z bardziej wydajnymi uniwersytetami. Ze 150 największych uniwersytetów miało pozostać 80.
Reforma oburzyła studentów, studentki, nauczycieli i nauczycielki, co doprowadziło do demonstracji w różnych miastach Ukrainy. Brak silnego związku zawodowego i doświadczenia organizacyjnego był wówczas główną przeszkodą. Studenci nie mieli doświadczenia w regularnej walce o swoje prawa i mieli niejasną wizję postulatów. Organizacje powiązane z administracją nie chciały uczestniczyć w akcjach protestacyjnych, a niezależne stowarzyszenia studenckie milczały lub popierały neoliberalne frazesy o potrzebie prywatyzacji edukacji i całej sfery publicznej w Ukrainie.
Problemy prawne, ekonomiczne i edukacyjne narastały lawinowo. Nie było wówczas żadnej lewicowej organizacji młodzieżowej. Wiedzieliśmy o istnieniu związku Priama Diia i rozmawialiśmy z jego byłymi członkami, którzy nadal są wpływowymi aktywistami. Ich sukcesy i wysiłki zainspirowały nas do odtworzenia ruchu.
W lutym 2022 roku system edukacji, zniszczony przez lata nieodpowiedzialności państwa, zaczął cierpieć. Utrzymanie niezbędnego poziomu nauczania stało się prawie niemożliwe, ponieważ studenci byli codziennie w niebezpieczeństwie, a w niektórych częściach Ukrainy bezpośrednio zagrożeni śmiercią. W tych trudnych okolicznościach studenci spotkali się również z całkowitym niezrozumieniem ze strony administracji akademickiej.
W końcu przeanalizowaliśmy nowe warunki, zebraliśmy się i zdaliśmy sobie sprawę, że nie ma sensu dłużej czekać. W lutym 2023 roku wystosowaliśmy otwarte zaproszenie do studentów chcących dołączyć do Priama Diia. Rezultat był nieoczekiwany, ponieważ nasza organizacja zaczęła szybko rosnąć: brak dostępu do edukacji offline i niewielka liczba prawdziwie lewicowych organizacji na Ukrainie odegrały swoją rolę – młodzi ludzie byli głodni aktywizmu.
Priama Diia w poprzednich pokoleniach była związkiem anarchosyndykalistycznym. Jakie jest wasze dzisiejsze stanowisko polityczne? Jak obecne pokolenie studentów postrzega lewicową politykę?
Nie ma wątpliwości, że Priama Diia nadal demonstruje potrzebę połączenia wizji politycznej i związkowej w celu zorganizowania silnego ruchu studenckiego. Kwestie, które poruszamy, byłyby powierzchowne, gdybyśmy nie podkreślali, że nasze strategiczne żądania są przede wszystkim polityczne. Na przykład, dostępna lub nawet darmowa edukacja1 dotyczy edukacji, ale przez dogłębną transformację systemu społecznego i politycznego takie żądania zyskają pełne znaczenie.
Priama Diia jest dzisiaj lewicowym związkiem studenckim w najszerszym tego słowa znaczeniu. Z tego punktu widzenia związek składa się z dwóch biegunów, które, naszym zdaniem, nie są w stanie istnieć bez siebie nawzajem: ogromnej społeczności studenckiej, która jest bezpośrednio związana z doświadczeniem procesu edukacyjnego, jego niedociągnięciami i brakami, oraz wojowniczego rdzenia, który wnosi radykalny program polityczny. Oznacza to, że aby dołączyć do Priama Diia, nie trzeba czytać Marksa. Wystarczy zaakceptować podstawowe zasady, tj. niedopuszczalność dyskryminacji z kilku powodów – tożsamości płciowej, rasy itd. – i chcieć działać. Szkielet bojowy obejmuje obecnie anarchistów, marksistów, socjaldemokratów i zwolenników bardziej niekonwencjonalnych nurtów myśli politycznej.
Jakie organizacje polityczne i trendy śledzicie, zarówno historyczne, jak i obecne? Kim są wasi sojusznicy w Ukrainie i za granicą?
Ruch studencki ma długą historię w różnych kontekstach czasowych i geograficznych. Studiując to dziedzictwo i zdając sobie sprawę z różnic w stosunku do obecnej sytuacji, możemy uniknąć powtarzania tych samych błędów.
W ten sposób zaczęliśmy badać ruch studencki w Quebecu, regionie, w którym jest on nadal silny. Nadal zgłębiamy ich strategie, taktyki i organizację wewnętrzną, szukając rzeczy, które można zastosować w naszej sytuacji. Na przykład koncepcja “studentów jako pracowników” pozwala nam zająć się kilkoma kwestiami w szkolnictwie wyższym w inny sposób, tworząc przestrzeń dla solidarności nie tylko z innymi grupami studenckimi, ale też z inicjatywami związkowymi: pielęgniarskimi, budowlanymi i podejmowanymi przez pracowników usług (gdzie studenci często pracują w niepełnym wymiarze godzin).
Warto zauważyć, że mamy przyjazne kontakty z polskimi Kołami Młodych Inicjatywy Pracowniczej, gdzie nasi działacze niedawno uczestniczyli w Ogólnopolskim Zjeździe Młodych IP. Utrzymujemy również bliskie kontakty z francuską organizacją studencką, Solidaires-étudiantes.
Na Ukrainie sytuacja jest nieco inna. Większość ukraińskich inicjatyw studenckich, takich jak Ukraińscy Studenci na Rzecz Wolności (USF) czy Ukraińska Liga Studentów, ma zasadniczo inne zasady niż nasza. USF to prawicowo-wolnościowa organizacja skupiająca się głównie na kwestiach politycznych, pomijając problemy społeczne.
Niemniej jednak chętnie współpracujemy z samorządami studenckimi oraz organizacjami, które działają na uczelniach. Ich działania są co prawda ograniczone, ponieważ zarządza nimi administracja uniwersytecka, ale wspólne projekty i komunikacja są ważną częścią naszej pracy. Potrzebujemy aktywistów w różnych stowarzyszeniach na różnych uniwersytetach, żeby dowiedzieć się o problemach, korupcji itd.
Wasze pokolenie aktywistów ma najtrudniejsze zadania. Jakimi kwestiami zajmuje się Priama Diia? Jakie są obecnie wasze główne działania?
Można podzielić nasze zadania na dwie kategorie: te związane z polityką edukacyjną państwa podczas wojny i te o bardziej ogólnym charakterze, takie jak promowanie tendencji emancypacyjnych w organizacji edukacji, walka z dyskryminacją, eko-aktywizm i popularyzacja lewicowych idei wśród młodych ludzi.
Wszyscy wiemy, że w czasie stanu wojennego mężczyźni w wieku poborowym nie mogą opuszczać kraju. Zakaz ten dotyczy też studentów, niezależnie od tego, czy studiują za granicą, czy w Ukrainie. Ta polityka państwa znacznie utrudnia proces edukacyjny. Umożliwienie studentom płci męskiej studiowania za granicą jest jednym z głównych postulatów naszego związku.
W maju 2023 r. rozpoczęliśmy kampanię StudAK, aby walczyć o prawo do wzięcia urlopu dziekańskiego i korzystania z gwarancji socjalnych przewidzianych w przedwojennym regulaminie (sprzed lutego 2022 roku). Administracje uniwersyteckie obiecały studentom, że po legalnej przerwie będą mogli wrócić do bezpłatnej edukacji, na którą czekali. Jednak jesienią 2022 roku Ministerstwo Edukacji i Nauki wydało uchwałę, która zniosła wszystkie stypendia państwowe dla tych studentów. Nie znaleźliśmy wsparcia ze strony uniwersytetów ani agencji rządowych. Znajdujemy się teraz na rozdrożu: niektórzy postrzegają akcję bezpośrednią jako ostatnią szansę, by nasz głos został wysłuchany, podczas gdy inni rozważają skontaktowanie się z mediami.
Kilka dni temu wystosowaliśmy petycję o przekształcenie budynku byłej ambasady rosyjskiej w Kijowie w centrum społecznościowe. Ułatwi to generowanie nowych pomysłów i wspólną pracę nad ich realizacją. Ponadto, dom kultury będzie wspierał ludzi, którzy potrzebują pomocy i schronienia. Jeśli petycja nie spotka się z dużym odzewem, planujemy przeprowadzić kilka wieców, aby zwrócić uwagę na nasz projekt.
5 września 2023 roku zorganizowaliśmy wiec pod sądem, żeby protestować przeciwko przekazaniu firmie budowlanej działki pod Kijowskim Narodowym Uniwersytetem Teatru, Kina i Telewizji im. I.K. Karpenko-Karego. Wcześniej studenci złożyli petycję w tej sprawie. W dniu rozprawy pojawiło się ponad 100 osób z transparentami. Na szczęście decyzja została cofnięta i budynki uniwersytetu są bezpieczne.
Podobnie jak wiele innych instytucji w ukraińskim społeczeństwie, edukacja wymaga reform. Jak widzicie pozytywną przyszłość dla ukraińskiej edukacji? Krótko mówiąc, jak powinien być zorganizowany uniwersytet, aby młodzi ludzie chcieli na nim studiować?
Nasz związek ma strategiczne, ambitne, a nawet utopijne wizje. Istnieje kilka różnych stanowisk i nie sformułowaliśmy jeszcze jednego, choć mamy nadzieję, że do końca roku przygotujemy manifest określający główne zasady.
Oczywiście zgadzamy się, że edukacja powinna być przystępna cenowo, a nawet bezpłatna. Do tej strategicznej wizji należy dodać fundamentalną autonomię i demokratyzację uniwersytetów. Dlatego studenci są pełnoprawnymi uczestnikami tego procesu i powinni odgrywać odpowiednią rolę w zarządzaniu nim. To nie jest nasza fanaberia, ale kwestia poprawy szkolnictwa wyższego, która jest coraz pilniejsza w kontekście powojennej odbudowy.
Musimy pokazać studentom (także tym, którzy wyjechali z Ukrainy), że w systemie szkolnictwa wyższego zachodzą pozytywne zmiany.
Takie transformacje nie są owocem dobrej woli ministra czy prezydenta, ale wymagają walki i zaangażowania studentów.
Niestety, młodzi ludzie nie postrzegają dziś problemów edukacyjnych jako czegoś wyjątkowego, a raczej jako normalny, “naturalny” stan rzeczy.
Oprócz utopijnych postulatów, dostrzegamy wyzwania, z którymi trzeba sobie poradzić tu i teraz. Te trywialne problemy są punktem wyjścia do bardziej krytycznej pracy: przedmioty bez programu, źle zaprojektowane harmonogramy roku, karaluchy w akademikach i wiele innych. Każde małe zwycięstwo ożywia organizację i przenosi ją na nowy poziom.
[1] W Ukrainie studia są płatne, natomiast na studia bezpłatne mają szansę ci, którym egzaminy na studia poszły najlepiej. Opłata za rok studiów zależy od uniwersytetu i wydziału.
Opór



