W czterech ścianach: praca zdalna, samotność i kondycja psychiczna
3 listopada 2024
Tekst jest częścią piątego numeru Alarmu Studenckiego. Chcesz nas wesprzeć? Wpłać na zrzutkę, dzięki której wydajemy naszą gazetę.
Jak wygląda dzień przeciętnego studenta? Wczesna pobudka, spacer na autobus, zajęcia od samego ranka. Następnie szybki posiłek (nieraz będący batonikiem z wydziałowego automatu), dojazd do pracy i kilkugodzinna zmiana. Po niej powrót do domu po zmroku — nauka wpychamy w tzw. międzyczas lub odkładamy na weekend. Każdy student zna ten tryb funkcjonowania — jak nie z autopsji, to z obserwacji swojego otoczenia. Student-pracownik wie, że nie jest lekko: wiecznie goni czas, podczas gdy sam ucieka przed terminami. Jest świadomy, że przydałby mu się ciepły posiłek, osiem godzin snu i spotkanie ze znajomymi. Każdy powtarza mu, że życie nie jest kolorowe, a trud jest konieczny, żeby coś osiągnąć.
I wtedy pojawia się ona: praca zdalna. To praca z własnego pokoju, w pidżamie, z herbatą i kocem. Bez dojazdów komunikacją miejską, pośpiechu, stresujących powrotów po zmroku. Bez szefa nad głową, plotkujących współpracowników, nieprzyjemnych klientów. Zapewnia więcej czasu na naukę i gotowanie w domu. Istny raj, prawda? Od teraz student-pracownik budzi się, jedzie na zajęcia, a po nich wraca do domu, przygotowuje obiad, loguje się do pracy. Jego praca jest elastyczna i przyjemna; najczęściej na umowę zlecenie, zamknięta w służbowym laptopie. Nagle jest on panem swojego losu. Wobec tego rodzi się pytanie: jakie mogą być efekty długotrwałej pracy z własnego pokoju?
Samotność pracy zdalnej
Oczywiste jest, że regularne spędzanie wielu godzin przed ekranem nie niesie pozytywnych skutków dla zdrowia fizycznego — choćby dla oczu czy kręgosłupa. Co jednak z naszą psychiką?
Dużo mówi się o idei trzech miejsc, czyli założeniu, że człowiek ma potrzebę posiadania mieszkania, pracy i miejsca pełniącego funkcję socjalizacyjną. Praca zdalna odbiera nam jedno z tych miejsc. Alienuje nas od współpracowników, których kojarzymy jedynie jako ikonki w aplikacji Teams. Nie jesteśmy częścią grupy, nie tworzymy więzi, nie uczestniczymy w rozmowach w pokoju socjalnym. Nie ma mowy o wymianie doświadczeń i informacji na temat pracy. Jesteśmy samotni w naszych pokojach, pod komfortowymi kocami. Wielu uznaje to za zaletę — brak bezpośredniego kontaktu sprawia, że nie spotkają ich nieprzyjemne interakcje. Naturalne jest, że mamy różne potrzeby i preferencje dotyczące obcowania z ludźmi. Warto się jednak zastanowić nad materialnymi skutkami wyalienowania pracowników i wpływem tego stylu życia na nas wszystkich. Jednym ze skutków może być obezwładniająca samotność, która nie tylko przynosi cierpienie jednostce, ale skutecznie rozbija zbiorowy opór.
Uczelnia, mieszkanie, uczelnia, mieszkanie... Mimo oszczędzania czasu na dojazdach trudno jest wygospodarować go dla znajomych. Pogawędki pod salą zajęciową lub w korytarzu wynajmowanego mieszkania mogą stać się jedynymi z momentów socjalizacji studenta wykonującego pracę zdalną. Oczywiście, można polemizować, że większości miejsc pracy daleko do korzystnych przestrzeni do integracji z rówieśnikami. Jednak w dobie skrajnego indywidualizmu i zaniku więzi społecznych, każdy kontakt z ludźmi jest na wagę złota. Społeczność akademicka nie istnieje, a nasza grupa wiekowa mierzy się z plagą problemów psychicznych. Musimy pamiętać, że obcowanie z innymi to istotna potrzeba, której nie powinniśmy lekceważyć.
Poznawanie ludzi i zawieranie autentycznych relacji na korytarzach naszych wydziałów jest wystarczającym wyzwaniem. Pomyślmy też o okresach wakacyjnych, urlopach dziekańskich, zdrowotnych. Praca zdalna skazuje nas na miesiące przesiadywania przed własnymi biurkami. Odpowiedź zdaje się być pozornie łatwa: wieczorne wyjścia po pracy. Jak jednak zorganizować sobie życie po pracy, gdy spędzanie czasu na zewnątrz oznacza wydawanie pieniędzy, wszyscy znajomi są zasypani własnymi obowiązkami, rozrywka i sport są kosztowne, a życie zaczyna przytłaczać coraz intensywniej z dnia na dzień?
Praca zdalna — mimo kuszących udogodnień — jest męcząca. Często towarzyszy jej brak energii, przygnębienie, zły nastrój i depresja. To negatywny, lecz prawdziwy scenariusz.
Trybik w maszynie
Kolejnym ze skutków alienacji pracowników są przeszkody z organizowaniem się w miejscu pracy — nieznający i niewidujący się pracownicy nie zainterweniują, gdy któryś z nich zostanie bezprawnie zwolniony lub gdy obniży się im wynagrodzenie. Najpewniej nawet się o tym nie dowiedzą. Szef ma nad nami większą kontrolę, kiedy nie jesteśmy zrzeszenia i nie mamy dostępu do różnych informacji. O odejściu lub zwolnieniu współpracownika dowiadujemy się z usunięcia jego nazwiska z czatu na Teamsie. Może zmienił pracę, odszedł z własnej woli? Nie myślimy o tym — obchodzi nas uzyskanie satysfakcjonującego wyniku, który spełnia korporacyjne wymogi i zapewnia zatrudnienie na kolejne tygodnie. O alienacji w kontekście pracy zdalnej możemy mówić także na innej płaszczyźnie — efektów pracy. Praca zdalna to często wykonywanie kilku czynności przez cały dzień; czynności nieskomplikowanych i całkowicie oderwanych od ich ostatecznego skutku, znajdującego się już poza ekranem komputera. Takie oderwanie i skupienie jedynie na swoich wynikach może prowadzić pracownika do słusznego wniosku, że jest całkowicie zastępowalny. Uczucie to nie należy do najprzyjemniejszych. Prekaryzacja zatrudnienia i związana z nią niestabilność pracy są dla nas stresujące — szczególnie że musimy opłacić czynsz. Stres ten zostaje spotęgowany, kiedy nie ma się żadnego związku z miejscem swojej pracy. Wiemy, że jeśli dojdzie do naszego zwolnienia — nikt tego nie zauważy, a firma tego nie odczuje. Długotrwała presja i stres zostawiają ślady na naszej psychice i w ciele.
Wilk w owczej skórze czy ratunek dla studenta?
Podwójna alienacja i wizja pogorszenia stanu psychicznego, a z drugiej strony wygoda. Jesteśmy kuszeni sielankową koncepcją pracy w komforcie własnego mieszkania, ale zastanówmy się nad długotrwałymi skutkami przeniesienia naszego funkcjonowania w przestrzeń wirtualną. Czy nasza psychika jest w stanie udźwignąć bycie zamkniętym w czterech ścianach? Stawiajmy opór takiej organizacji naszego życia przez korporacje i nie dajmy się podzielić — pracując zdalnie, też możemy się zrzeszać i wynajdować kreatywne metody działalności związkowej w zastanych przez nas warunkach. Mimo kłód rzucanych nam pod nogi szukajmy wsparcia i oferujmy je innym — w pojedynkę wiele nie zdziałamy.
Agata Zadrożna
Praca
