ozz inicjatywa pracownicza / mlodzi.ozzip.pl

Papierowe konwencje ochrony i krew na podłodze. Przemoc domowa w Polsce 

13 kwietnia 2026

Papierowe konwencje ochrony i krew na podłodze. Przemoc domowa w Polsce 

Tekst jest częścią specjalnego wydania Alarmu Studenckiego z okazji Miesiąca Historii Kobiet Pracujących. Chcesz nas wesprzeć? Wpłać na zrzutkę, dzięki której wydajemy naszą gazetę.

Przemoc domowa jest tematem znanym bardziej z ciszy i tabu niż z otwartej dyskusji. Od lat obserwujemy ignorancję ze strony mediów, polityków czy nawet służb – w teorii odpowiedzialnych za niesienie pomocy jej ofiarom. Niebezpieczne zamykanie spraw za zamkniętymi drzwiami przynosi z roku na rok coraz więcej makabrycznych skutków. Tylko ich najbardziej brutalna część może „pochwalić się” wzmianką w artykule publicystycznym lub miejscem w spisie statystycznym. Te liczby następnie są przytaczane co cykl wyborczy przez lewicowe partie obiecujące swojemu elektoratowi zmianę systemu. Natomiast lwia część nadal pozostaje przemilczaną opowieścią matki, babci, córki, koleżanki z pracy, przyjaciółki, partnerki, czy żony.

Zgodnie z nowelizacją Ustawy o Przeciwdziałaniu Przemocy w Rodzinie z 2023 roku definicja przemocy domowej w Polsce rozumiana jest jako jednorazowe lub powtarzające się umyślne wszelkie akty fizycznej, seksualnej, psychologicznej lub ekonomicznej przemocy występujące w rodzinie lub gospodarstwie domowym albo pomiędzy byłymi lub obecnymi małżonkami lub partnerami, niezależnie od tego, czy sprawca i ofiara dzielą miejsce zamieszkania, czy też nie (Dz.U. 2023 poz. 535). Wcześniej prawnie obowiązywał termin przemoc w rodzinie, który rozumiany był jako przemoc występująca we wspólnie zamieszkałym gospodarstwie domowym, co zdecydowanie doprowadzało do wykluczenia części przypadków.

W 2015 roku doszło do ratyfikacji Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, znanej jako Konwencja Stambulska. Do dziś program ten budzi oburzenie różnych konserwatywnych środowisk politycznych. W założeniu Konwencja rozszerza możliwości udzielania wsparcia ofiarom przemocy ze względu na płeć – kobietom. W Polsce jednak od lat część polityków podważa zasadność jej wdrażania, kwestionując merytoryczne podstawy konwencji, a nawet sugerując, że pod hasłem ochrony kobiet kryje się próba narzucania polskim rodzinom ideologii LGBT. Jak powszechnie wiadomo, przedstawiciele państwa deklarują, że priorytetem pozostaje ochrona rodziny jako fundamentalnej komórki społecznej. Kobiety, które nie zawsze mogą liczyć na bezpieczeństwo we własnym domu, przynajmniej zostają skutecznie chronione przed treściami określanymi jako tęczowa ideologia. Straszenie opinii publicznej insynuowanymi, ukrytymi celami tajemniczo brzmiącej Konwencji, odwraca uwagę od jej zasadniczego celu, jakim jest skuteczna pomoc kobietom doświadczającym przemocy ze strony swoich obecnych i byłych partnerów. Przekierowywanie debat z kwestii bezpieczeństwa i ochrony ofiar na spór światopoglądowy, jest nie tylko ignorancją – to mające materialne skutki przymykanie oczu polityków na znęcanie się psychiczne i fizyczne nad kobietami z rąk mężczyzn.

Polska, mimo wielu sprzeciwów, ratyfikowała Konwencję Stambulską w 2015 roku. Teoretycznie system pomocy obejmuje różne modele relacji i rozszerza definicje przemocy z obowiązkiem prowadzenia statystyk. Lecz czy ta zmiana wystarczyła do ulepszenia systemu? Cóż, statystyki publikowane corocznie przez Policję wskazują, że problem niedziałającej struktury leży zdecydowanie gdzie indziej. Polityczna wojna, nawet jeśli sprawia wrażenie wygranej, jest taka wyłącznie na papierze. 

Należy podkreślić, że agresja w rodzinie ma wyraźne zróżnicowanie płciowe. Jak można przeczytać na stronie Policji:

Przemoc domowa pozostaje poważnym problemem społecznym, dotykającym przede wszystkim kobiety […] stanowią 74% wszystkich ofiar.

Według głosów specjalistek te dane nie są miarodajne – statystyki są zaniżone i niewystarczające, bo trafiają do nich tylko najpoważniejsze przypadki. Źródłem tego zjawiska jest specyficzny charakter komórki rodzinnej, zakorzeniony w świadomości społecznej, w szczególności kobiet, traktowanej jako sfera wyjątkowo prywatna i intymna. Dodatkowo piętnowanie ofiar czy zakorzeniony wstyd towarzyszący kobietom legitymizują trwające od lat milczenie. Brak rozmów w przestrzeni publicznej buduje fałszywy obraz i marginalizację problemu, który, jak się wydaje, nikogo nie dotyka. W rzeczywistości, według samych oficjalnych statystyk policyjnych, wobec których należy zachować dystans z podanych powyżej powodów, w 2025 roku przemocy ze strony partnera doświadczyło ponad 90 tys. osób.

Warto zaznaczyć, że najwcześniejsze dane dotyczące reakcji Policji na zgłoszenia przemocy domowej pochodzą z 1999 roku, a struktura Niebieskiej Karty powstała dopiero w 2011 roku (z nowelizacją w 2023). Polska posiada zatem upokarzająco skromną historię systemowego zapobiegania przemocy domowej. W przeprowadzonym międzynarodowym badaniu z 2003 r. nad przemocą wobec kobiet poproszono respondentki o opisanie doświadczeń związanych ze zgłoszeniem doświadczanej agresji. W odpowiedzi na pytanie o zadowolenie ze sposobu, w jaki Policja zajęła się sprawą, uzyskano zróżnicowane wyniki w poszczególnych krajach. Najlepiej oceniona została Policja w Australii i Danii (około 60%), krajach o zdecydowanie dłuższym doświadczeniu w przeciwdziałaniu przemocy domowej i przemocy wobec kobiet. Najwięcej niezadowolonych z zachowania Policji podczas interwencji kobiet było w Polsce i Czechach – ponad 60%. Co istotne, decyzja o zgłoszeniu incydentu zależała od tego, czy czyn był przez ofiarę uznany za „poważny”, czyli taki, który stanowił przestępstwo lub zagrażał jej życiu. Z kolei prof. Gruszczyńska komunikuje, że:

W Polsce nawet wtedy, gdy było to poważne zdarzenie, postrzegane jako przestępstwo lub zagrażające życiu, odsetek zgłoszeń nie przekraczał 33%.

Z przeprowadzanych badań wynika, że wśród Polek panuje silne przekonanie o nieskuteczności Policji i wymiaru sprawiedliwości, co bezpośrednio przekłada się na niezgłaszanie aktów agresji, jakich dopuszczają się mężczyźni.

Alarmujące jest, że w statystykach policyjnych nie zostają uwzględnione wtórne akty przemocy, a zgodnie z diagnozami specjalistek ich skala jest szacowana jako zdecydowanie wysoka. Potwierdzenie tej tezy można znaleźć w danych sprzed nowelizacji ustawy, gdy uogólniano kategorie wyłącznie do „zawiadomień”, a liczby przekraczały 100 tysięcy – co dla zobrazowania odpowiada średniej liczbie mieszkańców przeciętnego miasta w Polsce. Może to wskazywać na brak skuteczności obecnego systemu zwalczania przemocy domowej.

Przyczyn nieefektywności systemu „Niebieskiej Karty” można szukać w niekonsekwencji procedury. W rzeczywistości ofiara nie posiada wystarczającego wsparcia socjalnego, co w przypadkach uzależnienia ekonomicznego od partnera zmusza kobiety do mieszkania w jednym domu ze sprawcą przemocy. W przypadku posiadania potomstwa łatwo wyobrazić sobie poświęcenie bezpieczeństwa, w celu zapewnienia sobie i dzieciom dachu nad głową. W teorii policjant zawiadomiony o działaniach agresywnych skierowanych na członka lub wielu członków rodziny ma obowiązek wszczęcia postępowania procedury Niebieskiej Karty. Prowadzony jest wywiad ze sprawcą oraz ofiarami – zbyt rzadko ze świadkami i świadkiniami. Dodatkowo zbierane są dowody, w postaci nagrań, zdjęć, etc.  W praktyce, gdy działania przemocowe miały miejsce np. jakiś czas temu, a ofiara nie dysponuje wystarczającym materiałem dowodowym, sprawa zostaje umorzona. Nie są to nieliczne przypadki. Natomiast jeśli trafi się do „szczęśliwego” grona i zostanie nam założona Niebieska Karta, nie można liczyć na żadną pomoc socjalną ze strony władz. W żadnym momencie nie jest oferowana też żadna pomoc psychologiczna ani prawna. W efekcie ofiara zostaje sam na sam ze sprawcą. Skutkuje to wtórnymi aktami przemocy, które mogą być zaostrzone, a sprawca może poszukiwać zemsty.

Chcąc wytłumaczyć powody tak znaczącej nieskuteczności systemu, trzeba wziąć pod uwagę kumulację wielu czynników. Brak edukacji na temat przemocy ze względu na płeć, nieprzeszkolone służby, uprzedzona prokuratura, przeciążenie systemu, pozorne medialne i polityczne działania ukierunkowane na odwrócenie uwagi od powagi problemu przemocy domowej, który nie rozwiąże się sam. Wybiórcze poruszanie tematu na wiecu wyborczym czy w odpowiedzi na niewygodne pytania podczas wywiadów to zdecydowanie zbyt mało, by uchronić kobiety przed męską agresją. 

Rodzina, w której dochodzi do aktów przemocy fizycznej i psychicznej, nie jest, jak chciałby Kościół najdelikatniejszą i najświętszą komórką społeczną, lecz jej najobrzydliwszym wypaczeniem. Bronienie czy usprawiedliwianie partnerów katujących swoje partnerki nie może trwać. Budowy kompleksowego systemu wsparcia należy od przedstawicieli rządu nie tylko oczekiwać, ale przede wszystkim wymagać. 

Według szacunków Centrum Praw Kobiet corocznie w Polsce ginie z rąk najbliższych im mężczyzn od 400 do 500 kobiet.

Konieczne jest nie tylko zauważać problem, ale natychmiast reagować. Jeśli podejrzewasz, że osoba z twojego otoczenia doświadcza przemocy, nie udawaj, że nie widzisz. Reaguj.

 

Hanna Klauza

ilustracje: Hanna Klauza

 

Całodobowy telefon interwencyjny Centrum Praw Kobiet: 800 107 777 (po połączeniu należy wybrać 9).

 

Newsletter
Chcesz być na bieżąco?
Przywróćmy stołówki – akcja