ozz inicjatywa pracownicza / mlodzi.ozzip.pl

Sprawozdanie z VII Zjazdu Młodzieży w Ruchu Pracowniczym

1 października 2026

Sprawozdanie z VII Zjazdu Młodzieży w Ruchu Pracowniczym

W dniach 4–6 września w Warszawie odbył się VII Zjazd Młodzieży w Ruchu Pracowniczym. Przez trzy dni osoby podsumowywałyśmy ostatni rok, analizowałyśmy prowadzone kampanie i dyskutowałyśmy o kierunkach dalszego działania.

Zjazdy młodzieżowe od początku zmieniają się wraz z samą organizacją. Pierwsze edycje służyły przede wszystkim zdobywaniu wiedzy i podstawowych umiejętności potrzebnych do działalności związkowej. W kolejnych latach coraz więcej miejsca zajmowały dyskusje strategiczne, warsztaty, wymiana doświadczeń między komisjami oraz formułowanie wspólnych postulatów oraz linii politycznej. Rok temu, podczas VI Zjazdu, wiele uwagi poświęciłyśmy rozwijaniu struktur, przekazywaniu wiedzy i pytaniu o przyszłość młodzieżowej działalności związkowej.

Tegoroczny Zjazd odbywał się już po kolejnym roku intensywnych kampanii, protestów, rozwoju własnych mediów i współpracy międzynarodowej. Dlatego samo wyliczenie tego, co udało się zrobić, nie mogło wystarczyć. W ciągu trzech dni wracały pytania o skuteczność stosowanych przez nas metod, związek między pojedynczą akcją a długofalową strategią, przepływ doświadczeń między miastami oraz zdolność organizacji do krytycznej oceny własnego działania.

Rok działalności za nami

Jeszcze przed oficjalnym otwarciem Zjazdu odbyło się zebranie redakcji Alarmu Studenckiego. W ciągu ostatniego roku ukazały się cztery regularne numery gazety: Studencki wyzysk, (Prze)życie po studiach, Miesiąc kobiet i Kulturalna prywatyzacja. Obecnie trwają prace nad kolejnym numerem – poświęconym walce o publiczne stołówki i uzupełniający wątki, które pierwszy raz poruszyłyśmy w Studencka głodówka.

Pierwszy blok Zjazdu był przeznaczony na roczne podsumowania sekcji. Rozwój struktur oznacza coraz większą specjalizację pracy: obok komisji działających w poszczególnych miastach funkcjonują grupy zajmujące się między innymi działalnością wydawniczą, kwestiami międzynarodowymi, sprawami kobiet, prawem oraz komunikacją.

W ciągu roku na naszej stronie internetowej ukazały się 144 wpisy. Zmieniała się również ich tematyka. Obok mobilizacji, praktyk, warunków pracy i studiowania coraz więcej miejsca zajmowały publicystyka, feminizm, kultura, militaryzacja, stołówki, prawo oraz działalność międzynarodowa. Rozwijałyśmy stronę mlodzi.ozzip.pl i Alarm Studencki, starając się łączyć bieżące informowanie o prowadzonych walkach z dłuższymi tekstami analizującymi rzeczywistość, w której działamy.

Rozwijaliśmy również merytoryczne zaplecze prawne naszych struktur. Nasza sekcja prawna łączyła bieżące wsparcie komisji z edukacją i tworzeniem materiałów dostępnych dla szerszego grona osób. W Alarmie i na naszej stronie ukazywały się opracowania dotyczące między innymi staży, pracy, praktyk, umów śmieciowych i układów zbiorowych pracy. Grupa zajmująca się prawem walczy z kultem eksperckim – zależy nam na wykształceniu radykalnych działaczy i działaczek, którzy będą używać prawa jako broni, nie dogmatu.

W tym roku powołałyśmy również sekcję członkiń, która rozpoczyna obecnie prace nad problemami społecznymi i ekonomicznymi dotykającymi kobiety. Obecnie planujemy w jej ramach pierwszą kampanię poświęconą ubóstwu menstruacyjnemu wśród studentek. Będziemy prowadzić działania informacyjne, przygotowywać własne analizy i postulaty, organizować akcje oraz współpracować ze związkami zawodowymi i innymi organizacjami zajmującymi się prawami kobiet. Sekcja prowadzi też dyskusje między innymi o zdrowiu kobiet, ubóstwie menstruacyjnym, przemocy ze względu na płeć, bezpieczeństwie uczennic w szkołach, radykalizacji chłopców i mężczyzn, nowych technologiach i ich wpływie na kobiety oraz wyzysku seksualnym. Z części tych rozmów będą wyrastały nasze kolejne działania. Jednocześnie chcemy wzmacniać same członkinie związku: poszerzać nasze kompetencje, budować kobiecy autorytet polityczny i zachęcać kolejne z nas do aktywnego udziału w działalności związkowej. Dziś bardziej niż kiedykolwiek wcześniej potrzebujemy zaangażowania kobiet i organizowania się przeciwko narastającej fali seksizmu i mizoginii.

Ustrukturyzowałyśmy też sekcję międzynarodową. Od początku naszej działalności współpracą ponad granicami i utrzymujemy sieci międzynarodowych kontaktów – teraz to pole będzie skuteczniej koordynowane i rozwijane. W ostatnim roku gościłyśmy na kongresie Solidaires Étudiant·e·s i wzmacniałyśmy współpracę z ukraińskim związkiem Priama Diia. Bierzemy też udział w reaktywacji  współtworzonej przez nas sieci Universities at War – teraz spotykamy się regularnie i planujemy łączone akcje. Nawiązałyśmy nowe kontakty z organizacjami z Czech, Węgier, Rumunii i Chorwacji. Zależy nam nie tylko na wymianie doświadczeń, a na budowie wspólnego frontu politycznego.

Naszą pracę rozpoczniemy od krytycznej analizy wpływu procesu bolońskiego na nasze warunki studiowania oraz mobilizowania sprzeciwu wobec postępującej militaryzacji i widma poboru.

Poza prezentacją konkretnych sekcji i obszarów naszej aktywności komisje przedstawiły toczone przez siebie walki, po czym analizowałyśmy ich przebieg. Dyskusja jasno wskazała, że spory toczone w naszych miastach oraz działania koordynowane na poziomie ogólnopolskim torują drogę dla eskalacji walk na poziomie lokalnym. 

Protest nie jest celem samym w sobie

Drugi dzień Zjazdu rozpoczęłyśmy od pytania: jak (nie) protestować? Wychodząc poza wąskie rozumienie akcji bezpośrednich, przyjrzałyśmy się różnym formom działania – od rozpowszechniania materiałów propagandowych, przez pikiety i happeningi, aż po zakłócanie wydarzeń, strajki, blokady i okupacje. 

Podczas prelekcji przedstawiono największe słabości, które dostrzegamy na co dzień w działalności własnego związku, ale też szerszego ruchu – rozproszenie odpowiedzialności, lęk przed zorganizowaną spontanicznością, ograniczone zaufanie, brak spójnego przekazu zewnętrznego, ale również nie dociąganie akcji do końca, porzucając je w trakcie, zamiast wykorzystywać ich pełen potencjał. Zaprezentowano skuteczne taktyki radzenia sobie z trudnościami, które są dziś zmorą lewicowego (bez)ruchu. Panel zakończyłyśmy z nową wiedzą w obrębie narzędzi eskalacji, egzekwowaniu odpowiedzialności w grupie i uważnego obserwowania otoczenia, nie biernego konsumowania bieżących wydarzeń. Sporo czasu poświęciłyśmy wadze wykorzystywania aktualnych zdarzeń politycznych i rozpoznawaniu momentów, w którym należy sięgnąć po przedstawiane nam narzędzia.

Dużo miejsca poświęciliśmy również ludzkiemu aspektowi organizowania akcji bezpośrednich. Analizowaliśmy dynamikę grup prowadzących wspólne działania i napięcie między planowaniem a koniecznością improwizacji. Zastanawiałyśmy się, jakie postawy są potrzebne, by grupa działała spójnie i skutecznie. Skupiłyśmy się na spójnym przekazie i osadzaniu działań w długofalowej strategii walki, a przede wszystkim na tym, że powinniśmy zadawać sobie pytanie dlaczego? i jaki jest cel tego działania?, by być skuteczne.

Głównym wnioskiem panelu było to, że akcja bezpośrednia nie jest dla nas celem samym w sobie, a forma działania zawsze musi podążać za szerszym celem strategicznym. Działanie nie powinno być jednorazowym wystąpieniem, lecz elementem napędzającym całą kampanię – mobilizującym ludzi, produkującym wiedzę i ożywiającym struktury. Z tej perspektywy dostrzegamy również kluczową rolę doprowadzania akcji do samego końca i wykonywania pracy, która często pozostaje niewidoczna – opisywania i archiwizowania własnych działań. 

To pamięć organizacyjna pozwala budować ciągłość między kolejnymi walkami i tworzyć stabilną tożsamość polityczną organizacji oraz ruchu. 

Zorganizowane i krytyczne podejście do przeszłych akcji sprawia, że nasze doświadczenia nie pozostają jedynie personalnymi anegdotami, ale stają się wspólną wiedzą i źródłem siły całej organizacji.

Ku publicznym stołówkom

Następnym punktem programu Zjazdu była dyskusja na temat strategii walki o publiczne stołówki. Rozpoczęłyśmy od zreferowania naszych dotychczasowych działań począwszy od wystąpienia z żądaniem utworzenia stołówki skierowanego do rektora UW w październiku 2023 i wystąpienia do ministra nauki i szkolnictwa wyższego z postulatem zapewnienia dostępu do tanich publicznych stołówek podczas strajku okupacyjnego w DS Jowita w grudniu 2023, przez żądania strajku okupacyjnego na UW w maju 2024 kierowane do resortu oraz do rektora, aż do tegorocznych akcji w Trójmieście, Szczecinie, Łodzi, Krakowie i Warszawie. 

Dyskutując o działaniach podczas zeszłego roku akademickiego podkreślałyśmy znaczenie zakorzenienia na kampusach i dopasowania strategii do lokalnego kontekstu. Równocześnie nasze doświadczenia jasno pokazują, że toczone przez nas walki nie są od siebie odizolowane.  Jednym z podstawowych problemów pozostaje brak centralnego finansowana stołówek. Zarządzający uczelniami mogą nawet zgadzać się z samą potrzebą istnienia taniej gastronomii, a jednocześnie wskazywać na brak pieniędzy potrzebnych do uruchomienia i utrzymania infrastruktury (co pokazuje m.in. stanowisko KRUP). Dlatego lokalne kampanie coraz wyraźniej łączą się z naciskiem na stworzenie trwałego publicznego mechanizmu finansowania stołówek. Wywieranie nacisku na władzę, zmiana myślenia o zapleczu socjalnym uczelni i skuteczne sprzeciwienie się neoliberalnej polityce państwa, możliwe są jedynie poprzez spójne i skoordynowane działanie – w przeciwnym wypadku zostajemy z rozproszonym niezadowoleniem bez siły przebicia.

Biorąc pod uwagę te wnioski, rozmawiałyśmy o naszych planach na przyszły rok – możliwych drogach eskalacji działań i narzędziach wzmacniania siły poszczególnych komisji. Zaplanowałyśmy dalsze działania – teraz pozostaje solidnie je przygotować.

Badać, żeby działać

Popołudniowy blok poświęciłyśmy omówieniu współbadania prowadzonego przez nas w ostatnim roku akademickim. Współbadanie to metoda, która zakłada ciągły proces samoobserwacji i wyciągania wniosków – opiera się na założeniu, że w ruchu, wiedza jest produktem walk i tworzą ją ludzie, którzy są w nie zaangażowani. Naszym zadaniem jest jedynie ją uchwycić i ustrukturyzować nie z pozycji zewnętrznych obserwatorów czy akademickich ekspertów, ale z wewnątrz ruchu. Wcześniej wykorzystywałyśmy tę metodę między innymi podczas okupacji Jowity oraz Kamionki (z efektami możecie zapoznać się w publikacjach Historia 10 dni ruchu studenckiego oraz Rok studenckich okupacji). Tym razem przeprowadziłyśmy kilkadziesiąt wywiadów z osobami z wewnątrz organizacji oraz osobami spoza ruchu, które studiują razem z nami. Powracały w nich problemy łączenia studiów ze śmieciową pracą, brak czasu, chaos organizacyjny, biurokracja, niesprawiedliwe wymagania, przeciążenie psychiczne i poczucie bezsilności. Jednocześnie współbadanie wykazało, że nie wszystkie tematy, które dotychczas uznawałyśmy za istotne, są równie ważne dla reszty studiujących – jednym z takich obszarów działania są wątki prywatyzacji klubów studenckich.

Druga część współbadania skierowała uwagę do wewnątrz organizacji. Przeprowadzone rozmowy wskazały, że mimo różnic w języku i politycznych inspiracjach nasze zaangażowanie wyrasta z podobnych doświadczeń niesprawiedliwości i potrzeby przełamania otaczającego nas marazmu. Kluczowe znaczenie ma dla nas budowanie ruchu opartego na wzajemnym zaufaniu, wspólnocie celów i spójnej strategii działania. Prawdziwie oddolny opór możemy stworzyć wyłącznie wtedy, gdy zwalczymy w sobie postawę indywidualistycznego narcyzmu. Wzorce wpojone nam przez neoliberalne społeczeństwo produkują w nas paranoiczną nieufność i nakazują przypisywać naszym koleżankom i kolegom złe intencję. Nasz egoizm i małostkowość generują konflikty, a skupienie na partykularnych interesach grup i jednostek sprawia, że solidarność zamienia się w plemienną lojalność.

Szczególne miejsce w dyskusji zajęły duże kampanie i akcje bezpośrednie, które nie tylko pozwalają wywalczyć o konkretne zmiany, ale również umożliwiają wejście do organizacji, uczą działania, dają poczucie zbiorowej sprawczości i tworzą naszą polityczną tożsamość. Aktywna bezkompromisowa walka jest silnikiem naszej organizacji, tym co nas spaja i mobilizuje. Naszymi największymi wrogami są bierność, stagnacja i skostnienie struktur. Nie możemy pozwolić, by nasze działania straciły swój radykalizm, a walka z systemem stała zamieniła się w służalczy dialog – równocześnie prawdziwa oddolność może zaistnieć wyłącznie na bazie wzajemnego zaufania i niezależności od interesów instytucji władzy, partii politycznych i grantodawców.

Celem naszej dyskusji nie było wystawianie sobie oceny, tylko wyciągnięcie wniosków, które pozwolą lepiej budować silny ruch. Współbadanie ma sens tylko wtedy, gdy wytworzona przez nas wiedza wraca do działania: pomaga lepiej wprowadzać nowe osoby, przekazywać doświadczenie, dzielić odpowiedzialność, wracać do wcześniejszych ewaluacji i sprawdzać, czy wspólne ustalenia rzeczywiście są realizowane. 

Jak mówić, żeby zostać zrozumianym?

Trzeci dzień Zjazdu rozpoczęłyśmy od rozmowy o komunikacji zewnętrznej i budowaniu politycznego przekazu. Związkowe media są istotnym elementem naszej działalności, a dostępne dziś narzędzia nadal nie są wystarczająco wykorzystywane przez związki zawodowe. Przekaz nie ogranicza się jednak do własnych materiałów – tworzą go również język, którym się posługujemy, sposób przedstawiania naszych działań i rozmowy prowadzone poza oficjalnymi kanałami. Rozmowy z dziennikarzami i dziennikarkami, wywiady, agitacja, czy to jak mówimy o organizacji wśród naszych znajomych.

Dyskutowałyśmy o tym, jak świadomie tworzyć polityczne narracje, które nie tylko informują o prowadzonych przez nas walkach, ale wpływają na to jak nasza organizacja jest postrzegana – zarówno przez nasze otoczenie, instytucje władzy, ale również nas samych. Umiejętne prowadzenie komunikacji zewnętrzne buduje naszą rozpoznawalność, wpływa na dyskurs publiczny i bezpośrednio przekłada się na siłę przetargową Związku. Rozmawiałyśmy o świadomym wyborze medium i dostosowywaniu przekazu do odbiorców, a także o budowaniu trwałej bazy kontaktów z przychylnymi nam dziennikarkami i dziennikarzami.

W części warsztatowej przyglądałyśmy się przykładom dobrego i złego przekazu oraz zastanawiałyśmy się, jak reagować, kiedy media wypaczają obraz naszej działalności. Szczególną uwagę zwróciłyśmy na prostotę komunikatu, czytelność materiałów graficznych, dobór najważniejszych informacji i unikanie języka oderwanego od codziennych doświadczeń odbiorców. Część poświęciłyśmy sztucznej inteligencji i pułapkom z nią związanym.

Skuteczna komunikacja nie jest jednorazowym zadaniem na czas kampanii – to ciągła praca nad tym, jak mówimy o własnej działalności, do kogo docieramy i jak budujemy relacje, które mogą być wykorzystane przy kolejnych walkach.

Kultura studencka: od widowni do organizowania się

Niedzielne popołudnie poświęciłyśmy kulturze studenckiej. Dyskusję poprzedziła krótka prelekcja na temat historycznego kontekstu i obecnego stanu kultury studenckiej w Polsce. Siłą kultury studenckiej była jej oddolność i niezależność. Rozwijała się dzięki dostępowi do publicznych przestrzeni zapewnianych przez uczelnie, ale współtworzonych przez społeczność studencką. Kluby stanowiły nie tylko materialne zaplecze dla działalności kulturalnej, ale również przestrzenie dyskusji, zarzewia oporu i upolitycznienia studentek i studentów. Transformacja ustrojowa przyniosła prywatyzację tych przestrzeni i przejęcie ich przez biznes oraz biurokratów pełniących wówczas funkcje w samorządach studenckich. Kultura tworzona oddolnie i autonomicznie przez społeczność studencką dla niej samej została wyparta przez skomercjalizowaną kulturę produkowaną w modelu usługowym. Prywatna firma, samorząd albo fundacja organizuje wydarzenie, kupuje pracę artystek i artystów i sprzedaje nam produkt, z którym wchodzimy w interakcję przede wszystkim jako konsumenci i konsumentki. 

W dyskusji wróciłyśmy do naszych działań z minionego roku akademickiego, przede wszystkim AntyJuwenaliów w Warszawie i Trójmieście. Pozwoliły nam one dotrzeć do nowych grup, nawiązać kontakty ze środowiskiem artystycznym i pokazać, że można organizować studencką kulturę poza komercyjnym modelem. Jednocześnie dostrzegłyśmy wyzwania, jakie przed nami stoją. Sama radykalna estetyka wydarzenia nie przesądza jeszcze o jego politycznym charakterze. Koncerty mogą zwracać uwagę na naszą walkę i tworzyć przestrzeń do rozmowy z ludźmi spoza ruchu, ale to od nas zależy, czy tę przestrzeń wykorzystamy. 

Nie chcemy tworzyć kolejnego produktu – jednorazowego doświadczenia opakowanego w oddolną estetykę. 

Do odzyskania przestrzeni wspólnego życia studenckiego konieczne jest osadzenie organizowanych przez nas wydarzeń w szerszym kontekście politycznym i rozwijanie kultury współtworzonej przez studentki i studentów. Nasze ostatnie sukcesy udowodniły potencjał tej formy działania, ale wiemy, że nie może stać się celem samym w sobie.

Rozwój tej strategii wymaga odpowiedzi na praktyczne pytania: jak budować przestrzenie rzeczywiście współtworzone przez uczestniczki i uczestników, jak nie odtwarzać modelu, w którym niewielka grupa organizuje wydarzenia dla biernej widowni? Jak łączyć działalność kulturalną z walką przeciwko komercjalizacji i prywatyzacji życia studenckiego? Chcemy budować relacje, rozwijać lokalne kontakty kulturalne i tworzyć warunki, w których studentki i studenci mogą sami współtworzyć kulturę. W tym sensie stawką nie jest samo „ożywienie” istniejących przestrzeni, ale odzyskanie możliwości wspólnego organizowania naszego życia studenckiego.

Od kampusów po zakłady

Kolejny warsztat skupiony był na przenoszeniu doświadczeń z walk studenckich na grunt zakładów pracy. Nie chodziło nam o odpowiedzenie na pytanie: „jak założyć związek na zakładze?”, lecz o przeanalizowanie co już umiemy dzięki działalności studenckiej i jak możemy wykorzystać te umiejętności w miejscu pracy. Rozpoczęłyśmy od porównania specyfiki działalności związkowej na tych dwóch polach, szukając podobieństw i różnic. Uczelnie i zakłady łączy wiele podobieństw pod względem tego jak organizują nasze życie – na obu polach dostrzegamy hierarchie, rozproszenie organizacyjne, dużą rotację i anonimowość. Analogię widzimy również w postawach ludzi na jakie napotykamy –  obojętność, brak poczucia sprawczości, niechęć do wychylania się i czekanie na pierwszy krok innych.

W drugiej części warsztatu zastanawiałyśmy się, jakie kompetencje wypracowane w kampaniach studenckich możemy już wykorzystywać w pracy: prowadzenie rozmów, formułowanie postulatów, organizowanie wydarzeń i akcji informacyjnych (np. ulotkowania), przygotowywanie materiałów, kontakt z mediami, planowanie, dzielenie zadań, budowanie zespołu, prowadzenie zebrań, zbieranie podpisów czy analiza sytuacji i przeciwnika. Jednocześnie wskazałyśmy kompetencje, które wymagają dalszego rozwoju, między innymi mapowanie zakładu, rozpoznawanie ról i relacji sił, negocjacje, czy znajomość prawa pracy pozwalająca na samodzielne działanie bez kurczowego trzymania się prawników i prawniczek.

Kolejna dyskusja wróciła do problemu obecnego właściwie od początku Zjazdu: jak sprawiać, żeby wiedza zdobywana w jednej walce nie pozostawała własnością jednej komisji?

Różnice między uczelniami i miastami są realne, ale wiele mechanizmów się powtarza. Władze instytucji stosują podobne sposoby przeciągania rozmów, przenoszenia odpowiedzialności czy izolowania konfliktu. Organizacje z kolei mierzą się z podobnymi problemami dotyczącymi rekrutacji, koordynacji, utrzymywania zaangażowania i przechodzenia od pojedynczej interwencji do kampanii. Przenoszenie strategii oznacza więc przede wszystkim budowanie wspólnej pamięci organizacyjnej: opisywanie działań, prowadzenie ewaluacji, udostępnianie materiałów, organizowanie szkoleń i wysyłanie bardziej doświadczonych osób tam, gdzie struktury dopiero powstają. Podczas piątkowej dyskusji osoby z młodszych komisji wskazywały, że obecność ludzi z innych miast, wspólne przygotowanie spotkań czy warsztaty z agitacji pomagały nowym osobom szybciej zdobywać umiejętności i poczucie przynależności do szerszej organizacji.

Jednocześnie skuteczna strategia musi pozostawiać miejsce na eksperymentowanie. Kopiowanie raz wypracowanego repertuaru bez sprawdzania, czy odpowiada nowym warunkom, grozi zamianą doświadczenia w rutynę.

Wieczna wojna

Ostatni blok VII Zjazdu poświęciłyśmy militaryzacji oraz roli organizacji lewicowych w warunkach rosnącego znaczenia polityki bezpieczeństwa i zbrojeń.

Punktem wyjścia było szerokie rozumienie militaryzacji. Dyskusja nie ograniczała się do liczebności armii czy zakupów uzbrojenia. Rozmawiałyśmy o podporządkowywaniu kolejnych dziedzin życia logice bezpieczeństwa i przygotowania do wojny, relacjach państwa z przemysłem zbrojeniowym, obecności wojska na uczelniach, technologiach wojskowych, polityce granic, nacjonalizmie oraz społecznych kosztach rosnących wydatków na zbrojenia.

Jednym z najtrudniejszych pytań było to, jak mówić o militaryzacji osobom, które popierają zbrojenia przede wszystkim z obawy przed wojną. Samo potępienie rozbudowy armii nie odpowiada na pytanie o bezpieczeństwo, a komunikacja oparta na zawstydzaniu osób odczuwających lęk nie tworzy przekonującej alternatywy. Podczas dyskusji nie wypracowałyśmy jednej gotowej narracji; powtarzał się jednak wątek łączenia problemu militaryzacji z jej codziennymi konsekwencjami: finansowaniem usług publicznych, warunkami życia i pracy oraz rozumieniem bezpieczeństwa szerszym niż bezpieczeństwo militarne.

Rozmowa o wojnie prowadziła również do pytania o kondycję samych organizacji. Jak reagujemy, gdy działalność zaczyna wiązać się z rzeczywistym ryzykiem? Jak przygotować osoby do represji bez podsycania paniki? Jak budować solidarność i sieci wsparcia zdolne działać również wtedy, gdy pojawiają się konsekwencje? Doświadczenia wcześniejszych represji i protestów pokazują, że strachu nie można traktować jako indywidualnej słabości. Organizacja musi potrafić realistycznie informować o możliwych konsekwencjach, przygotowywać ludzi do działania pod presją i budować kulturę bezpieczeństwa, zamiast oczekiwać, że osoby bez wcześniejszego doświadczenia będą gotowe na każdą sytuację. W przeciwnym razie nie budujemy gotowości do działania w kulminacyjnych momentach.

Co po Zjeździe?

Trzy dni dyskusji nie przynoszą uniwersalnej recepty na działalność w kolejnym roku – nie taki był też ich cel. Po kilku latach działalności struktury młodzieżowe dysponują coraz większym zasobem własnej wiedzy. Kampanie o akademiki, stołówki i kluby, akcje bezpośrednie, działalność medialna i wydawnicza, wsparcie prawne, walka z prywatyzacją edukacji i współpraca międzynarodowa wytwarzają doświadczenie, którego nie da się zastąpić gotowym podręcznikiem organizowania. Jednocześnie samo posiadanie tego doświadczenia niczego nie gwarantuje. Wiedza, do której nikt nie wraca, ewaluacja bez dalszych decyzji czy strategia bez osób odpowiedzialnych za jej wykonanie łatwo stają się kolejnymi dokumentami w archiwum. Ten problem wybrzmiał szczególnie mocno podczas dyskusji o współbadaniu.

Infrastruktura socjalna, wolność strajkowa, wstrzymanie prywatyzacji i sprzeciw wobec poboru. Rozpoczynamy kolejny rok działania z obszernymi planami, rozwijającymi się sekcjami i ambicjami – możecie tworzyć go wspólnie z nami. 

 


Wydarzenie zostało zorganizowane (poza składkami członkowskimi) dzięki wsparciu Fundacji im. Róży Luksemburg – Przedstawicielstwo w Polsce.

Newsletter
Chcesz być na bieżąco?
Przywróćmy stołówki – akcja