ozz inicjatywa pracownicza / mlodzi.ozzip.pl

„BUWBAR”, czyli jak państwo i uczelnia wspólnie uchyliły się od odpowiedzialności

23 kwietnia 2026

„BUWBAR”, czyli jak państwo i uczelnia wspólnie uchyliły się od odpowiedzialności

Czytaj analizę umowy dzierżawy między Uniwersytetem Warszawskim a spółką Victoria SPV2.

W połowie 2023 roku walka o publiczne stołówki na Uniwersytecie Warszawskim wydawała się sprawą marginalną. Dziś temat pojawia się w ogólnopolskich mediach, wywołuje reakcje tysięcy osób, toczą się dyskusje na poziomie władz uczelni i państwa. Tymczasem w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie 30 kwietnia br. otwiera się BUWBAR – „Premium Street Food & Event Hall” – który wbrew wieloletnim obietnicom rektora – nie jest i nie będzie publiczną stołówką. Zanim słowo „premium” zniknęło z opisu profilu nowej restauracji pod presją krytyki, zdążyło powiedzieć nam wszystko, co powinnyśmy wiedzieć o tym, czym ten lokal naprawdę jest.

Jak to się zaczęło?

Żeby mieć pełen obraz sporu o stołówki na UW, trzeba cofnąć się do października 2023. W reakcji na tzw. kryzys akademikowy zorganizowałyśmy protest w dzień inauguracji roku akademickiego. Ówczesny prorektor ds. studentów, Sławomir Żółtek, zadeklarował gotowość do rozmów. Tak też się stało – w tym samym miesiącu studentki i studenci posadzili przewodniczącego ZSS, Aleksandra Hebdę oraz prorektora Żółtka w sali w Auditorium Maximum i zaprezentowali skalę kryzysu sytuacji socjalnej młodzieży. Tego samego dnia rozpoczęła się akcja Spanie w BUWie, która przyciągnęła do biblioteki paręset osób.

W odpowiedzi na złożone w tamtym okresie żądania otrzymaliśmy obszerną odpowiedź od uniwersytetu. Jeden z punktów głosił:

Zgodnie z decyzją Rektora w budynku Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie, w pomieszczeniu gastronomicznym użytkowanym wcześniej, w którym mieścił się „Rewers”, zostanie uruchomiona nowa stołówka uniwersytecka, na wzór stołówki przy ul. Oboźnej. Stołówki te funkcjonować mają równolegle i obie będą prowadzone przez Uniwersytet.

W marcu 2024 roku przed debatą rektorską, skonfrontowany przez studiujących rektor Nowak ustnie zapierał się, że stołówka w BUW powstanie do października 2024 r. na 98%.

Stołówka nie powstała. W czerwcu 2024 r. Dział Zasobów Informacyjnych UW oficjalnie przyznał, że uczelnia nie posiada zatwierdzonych planów zagospodarowania lokalu. W październiku były „Rewers” nadal świecił pustkami. To wtedy zintensyfikowałyśmy kampanię wokół publicznych stołówek: list w sprawie BUWu, wydawki darmowych obiadów dla studentek i studentów, masa makulatury, numer Alarmu poświęcony stołówkom pt. Studencka głodówka. Tej samej jesieni na Wydziale Fizyki rozpoczął się przetarg na lokal gastronomiczny. O publiczną stołówkę do władz FUWu apelowało ponad 500 osób studiujących i pracujących na Kampusie Ochota. 

W maju i czerwcu 2025 r. okupowałyśmy budynek ZSS UW. To w wyniku tej okupacji doszło do bezprecedensowego wydarzenia: podpisania porozumienia strajkowego z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Poza planem na finansowanie stołówek ze środków państwa ministra Zioło-Pużuk zobowiązała się do cyklicznych spotkań ze studencką stroną związkową. Jeszcze nieco ponad rok wcześniej zhańbiony były minister, Dariusz Wieczorek, wygłaszał płomienną przemowę na temat studenckiego oporu:

To jest bardzo niebezpieczne i w mojej ocenie trzeba zdecydowanie to potępiać i krytykować. Nie bójcie się jako samorządy studenckie absolutnie tego krytykować.

Jedyną stroną dla ministra nauki, dla polskiego rządu do rozmowy o sprawach studenckich jest samorząd studencki. [w tym momencie na auli wybrzmiały gromkie brawa samorządu studenckiego UAM]

Jest ustawa o szkolnictwie wyższym i o samorządach studenckich mogą rozmawiać, czy o środowisku studenckim mogą rozmawiać tylko samorządy, przedstawiciele i samorządy studenckie, a nie żadne związki zawodowe. Bo związki zawodowe są od ochrony pracowników, a nie od studentów. W związku z czym temat jest absolutnie jasny i temat kończę i możecie być pewni, że nigdy nie będę na tego typu zaczepki odpowiadał, bo to po prostu nie ma sensu. Natomiast Was proszę o jedną rzecz w tym zakresie musicie być absolutnie konsekwentni wewnątrz samorządów, bo się kontaktujecie, przecież było spotkanie w Sejmie, więc kontaktujcie się. Musicie o tym, co się dzisiaj stało, porozmawiać po to, żeby koledzy reagowali na innych uczelniach również w podobny sposób. Oczekuję, że zdecydowanie potępicie tego typu postępowanie, bo trzeba po prostu o tym głośno, głośno mówić. I jeszcze raz chcę podkreślić będę rozmawiał tylko z samorządami studenckimi i ze studentami. Nie będzie rozmów ze związkami zawodowymi, bo związki zawodowe są od spraw pracowniczych. I tak, i taka odpowiedź będzie skierowana do was wszystkich.

Tak radykalna zmiana postawy resortu była możliwa tylko dzięki zorganizowanej grupie studiujących. W państwie, w którym nawet członkowie i członkinie organizacji związkowych ochoczo rysują grubą linię między sprawami studenckimi a związkowymi (mimo że np. w Inicjatywie Pracowniczej studiujący zrzeszali się już w 2008 roku i od zawsze tworzyli jej nieodłączną część), sprawiłyśmy, że normą stało się siadanie do stołu negocjacyjnego ze studentami ze związkowymi przypinkami. Za to w porozumieniu z władzami UW zobowiązałyśmy je m.in. do współpracy z MNiSW w celu rozbudowy infrastruktury socjalnej i wnioskowania o środki na ten cel.

Dynamika wewnątrz Uniwersytetu Warszawskiego ulega zmianie. Coraz częściej słyszymy o władzach dziekańskich, które outsourcingu mają dość i chcą postawić na publiczne stołówki. Wygląda na to, że rektor – obecny i następny, bo w 2028 roku żegnamy się z Alojzym Nowakiem na zawsze – będzie miał niemały problem. O tym zresztą przekonywać się będziecie same.

Można się zastanawiać: jaki to ma w takim razie sens, skoro nigdy nic się nie dzieje i parę protestów nie zrewolucjonizowało polityki socjalnej uniwersytetu? Po co robić cokolwiek, skoro nadal dzierżawione są pomieszczenia uniwersytetu? Sens jest znaczący. Po dekadach prywatyzacji i dominacji neoliberalnego modelu zarządzania uczelniami coś wreszcie zaczyna się kruszyć i nie dzieje się to samoistnie, a pod budowaną latami presją. Sytuacja nie zmieni się drastycznie z dnia na dzień – dzisiejsze wysiłki i opór decydują o przyszłości dostępu do edukacji.

Outsourcing nie wziął się znikąd

Decyzja władz UW jest rektorską kapitulacją, ale nie jest anomalią. To zwykła konsekwencja procesów rozpoczętych dwie dekady temu, których nikt nigdy nie próbował odwrócić. W końcu przekonaliśmy skutecznie społeczeństwo, że sprawy socjalne szkolnictwa wyższego obowiązkiem państwa nie są i każdy musi radzić sobie sam. Najlepiej wpuścić na uczelnie prywatny biznes i zrobić z nich królestwa outsourcingu, na których można zarobić.

W Jak upadały publiczne stołówki w Polsce? dotarliśmy do źródła problemu. W 2005 roku weszła w życie ustawa o szkolnictwie wyższym, która rozbiła dotychczasowy fundusz pomocy materialnej dla studentów. Wcześniej pojęcie „pomocy materialnej" obejmowało wprost dopłaty do stołówek i akademików. Nowe przepisy zawęziły je jednak do świadczeń bezpośrednich, tj. stypendiów. Finansowanie stołówek zepchnięto do ogólnej subwencji uczelni, gdzie musiały konkurować o środki z pensjami kadry i remontami budynków. W tym samym czasie liczba studiujących gwałtownie rosła, a nakłady budżetowe nie rosły proporcjonalnie. 

Można twierdzić, że każda władza uczelni, która dziś mówi nie mamy jak prowadzić stołówki, technicznie nie kłamie, a jedynie mówi banalną prawdę o systemie. Ten system sama władza od lat akceptuje i który nigdy nie był publicznie kwestionowany wystarczająco głośno. 

Zamykanie stołówek miało także wymiar antyspołeczny. Wspólne posiłki to jeden z niewielu kontekstów, w których studiujące i pracujące na uczelni osoby mogą spędzić wspólnie czas i porozmawiać. Nie przy okazji dyżurów czy konferencji naukowych, a przy obiedzie. Kiedy stołówka znika, a na jej miejscu pojawia się drogie bistro albo automat z przekąskami, wraz z nią znika antykomercyjna przestrzeń, której nasza społeczność potrzebuje. Atomizacja, której doświadczamy, funkcjonuje w konkretnych materialnych warunkach i nie jest tylko kwestią mentalności, lenistwa, czy przemian pokoleniowych.

Ajent przychodzi i odchodzi, stołówka zostaje

Spójrzmy na pozytywne przykłady, bo nie samymi czasami słusznie minionymi człowiek żyje. Łódzka Szkoła Filmowa prowadzi publiczną stołówkę bezpośrednio od marca 2023 roku. Do inwestycji we własne zaplecze socjalne pchnęła uczelnię niestabilność biznesu i związane z tym problemy. Wydaje się tam od 200 do 300 posiłków dziennie, a po dwóch latach działalności lokal wychodzi na plus – nadwyżkę przeznaczono na wyposażenie kuchni. Decyzja o jej otwarciu nie wymagała jednak żadnego zewnętrznego funduszu — wymagała woli politycznej i gotowości traktowania wyżywienia jako elementu infrastruktury, nie usługi do outsourcowania. Rektor UW ma do dyspozycji budżet wielokrotnie większy niż Filmówka. Spór o stołówkę nie jest na linii finansowej, a ideologicznej. Neoliberalne zarządzanie uniwersytetem zakorzeniło się na Uniwersytecie Warszawskim na tyle głęboko, że wizja priorytetyzowania zaplecza socjalnego zdaje się być w oczach profesora zarządzania (tj. rektora) absurdem.

Jest po co walczyć

Kiedy zaczynałyśmy poruszać ten temat w 2023 roku, stołówki nikogo nie obchodziły. Akademiki? No dobra, trzeba mieć dach nad głową. Ale stołówki? Nie umiesz zrobić sobie kanapki? Mimo tego nie przestawałyśmy mówić o publicznych stołówkach. Dziś sprawa budzi międzywydziałową złość, media piszą o BUWBARze, a ludzie – studiujące, pracujące, absolwentki – piszą do nas z pytaniem, czy coś planujemy. Odpowiadamy: planujemy. I zachęcamy Was do planowania tych działań z nami. Słowo „premium” zniknęło z profilu instagramowego restauracji pod presją krytyki. To drobny i nic nie znaczący damage control, ale wskazuje jasno na słabość nowego biznesu. Gdy jest wystarczająco głośno, cofa się nawet to, co wydawało się pewne. 

Normy się przesuwają, a walka o stołówki to nie walka o nostalgię. To rozstrzygnięcie, czy dostęp do taniego posiłku jest elementem powszechnego prawa do edukacji, czy przywilejem dla tych, których na to stać. To też pytanie o to, kto płaci za outsourcing. Odpowiedź umowy z Victoria SPV2 jest jasna: ryzyko ponosimy my, przychód pobiera uczelnia, odpowiedzialność nie należy do nikogo.

Dołącz do Warszawskiego Koła Młodych Inicjatywy Pracowniczej. Wiosna dopiero się zaczyna.

Wypełnij formularz i przyjdź na zebranie organizacyjne.

Newsletter
Chcesz być na bieżąco?
Przywróćmy stołówki – akcja