18 maja 2026 r., Warszawa
W sobotę 16 maja Uniwersytet Warszawski opublikował Komunikat dotyczący przestrzeni BUWBAR. Wiele wskazuje na to, że bardzo zależy im na odpowiedzi i tzw. ghosting sprawia im przykrość. W związku z tym odnosimy się do radosnej twórczości płynącej prosto z Pałacu Kazimierzowskiego.
Co jest, eufemistycznie mówiąc, nie tak z komunikatem UW? Praktycznie wszystko. Oświadczenie uniwersytetu to zlepek bezpodstawnych pomówień, grających na emocjach manipulacji i otwartych kłamstw. Przejdźmy przez niego po kolei:
Działania obejmujące zakłócanie funkcjonowania lokalu, wtargnięcie na jego teren, akty zastraszania pracowników oraz przypadki wandalizmu są nieakceptowalne i stanowią naruszenie obowiązujących norm prawnych oraz zasad współżycia społecznego. Szczególny niepokój budzą informacje dotyczące uszczerbków na zdrowiu pracowników BUWBAR-u, w tym konieczności hospitalizacji jednej z osób poszkodowanych w wyniku działań protestujących.
To BUWBAR zakłóca funkcjonowanie biblioteki i publicznej instytucji, jaką jest uniwersytet. Wtargnięcie biznesu na teren, który z założenia nie może kierować się zyskiem, kontynuuje wieloletnią tradycję zarządzania uczelnią w antyspołeczny sposób. Kurs na komercjalizację i prywatyzację narusza coś znacznie ważniejszego niż „obowiązujące normy prawne” – powszechny dostęp do edukacji.
Wszystkie nasze protesty były przeprowadzane w sposób niezagrażający bezpieczeństwu i zdrowiu żadnej osoby zaangażowanej ani osób postronnych. Protesty przeciwko restauracji BUWBAR są wymierzone we władze Uniwersytetu Warszawskiego oraz restauratorkę prowadzącą biznes naszym kosztem.
Wzmianki o domniemanej hospitalizacji nie znajdziemy nigdzie poza mającym za zadanie zastraszać i dzielić oświadczeniem sporządzonym przez biuro prasowe instytucji, której polityka poddawana jest krytyce.
Uniwersytet Warszawski w swoim komunikacie nie podaje żadnych konkretów, które mogłyby wskazać na powiązanie hospitalizacji pracownika restauracji z naszymi działaniami. Nie jest to pierwszy raz, gdy władze rektorskie decydują się na obranie takiej strategii. W ten sam sposób oczerniał protestujących na rzecz Palestyny w 2024 roku – równocześnie wjeżdżając w nich samochodem.
W związku z powyższym trudno nam uwierzyć, że hospitalizacja pracownika BUWBAR-u jest związana z naszymi działaniami. Nasuwa się na myśl pytanie: kiedy rektor odpowie za wszystkie studenckie gastroskopie spowodowane dietą opartą na zupkach chińskich?
Apelujemy do wszystkich pracowników i pracownic świadczących pracę na terenie uniwersytetu – bezpośrednio i za pośrednictwem agencji pracy, na śmieciówkach i na etacie, za pensję minimalną i średnią krajową, zmuszonych do łamania podstawowych norm BHP lub nie, mailujących z domeny uniwersyteckiej i żegnających się z dostępem do skrzynek mailowych – nie ufajcie rektorskiej propagandzie.
Uniwersytet Warszawski pozostaje miejscem otwartym na debatę oraz dialog z różnymi środowiskami.
To stwierdzenie mija się z prawdą i wie o tym każdy, kto próbował się w tę debatę angażować z pozycji innej niż szeregowego potakiwacza. Zarządzający uczelnią nie wywiązują się z każdej możliwej deklaracji: od otwarcia publicznej stołówki po organizację otwartego spotkania dotyczącego gastronomii na UW.
Wszelkie próby rozmów są ignorowane – zarówno przez ekipę rektorską jak i Zarząd Samorządu Studentów, który nie odpowiada na zadawane przez studentów i studentki drogą mailową pytania, a każde posiedzenie Parlamentu służy im jedynie do przedstawiania rektorskiej linii politycznej.
Dobrym przykładem niechęci władz UW do podejmowania tzw. dialogu z różnymi środowiskami było ostatnie posiedzenie PSUW 14 maja br. Kanclerz i prorektor ds. studenckich zrezygnowali ze swojej długo wyczekiwanej przez wszystkich obecności z uwagi na obecność zrzeszonych w związku studentek i studentów (lub, jak powiedziałby prorektor Raś – „populistów”).
Jednocześnie uczelnia wyraża sprzeciw wobec prób instrumentalnego wykorzystywania przestrzeni uniwersyteckiej do bieżących działań politycznych oraz działań prowadzących do podziałów w społeczności akademickiej.
Protesty nie są „instrumentalnym wykorzystaniem przestrzeni uniwersyteckiej”, tylko swobodnym korzystaniem z gwarantowanego nam wszystkim prawa do zrzeszania się. Walczymy o stołówki prowadzone przez Uniwersytet Warszawski – to logiczne, że działania będą dotyczyć „przestrzeni uniwersyteckiej”.
Sformułowanie „bieżących działań politycznych” ma za zadanie odizolować zaangażowanych w kampanię na rzecz publicznych stołówek i przedstawić ich jako wewnętrznego wroga. Prawdziwe podziały na uniwersytecie już tu od dawna są. Przypomnieli nam o tym restauratorka Lin-Iwanejko wraz z Kanclerzem Greyem – są studenci bogaci i inteligentni, aspirujący do sprawowania władzy w państwie (stołujący się w BUWBARze) oraz biedni i przeciętni pracobiorcy. Pracobiorcy – to termin użyty przez Alojzego Nowaka w ostatnim wywiadzie, w którym wychwala komercjalizację nauki. Dobrze wiemy, że szefostwo nie „daje” nam pracy – to my ją świadczymy, by przetrwać.
Publiczne stołówki to żaden wstyd ani opcja dla „gorszych”. Ich brak świadczy o skrajnej niekompetencji władz rektorskich i państwowych.
Otwarcie [BUWBAR-u] poprzedziły konsultacje ze społecznością studencką i doktorancką UW, a zasady funkcjonowania lokalu zostały wypracowane z uwzględnieniem zgłaszanych oczekiwań i potrzeb.
BUWBAR został otwarty pomimo braku konsultacji ze społecznością studencką. Przypominamy, że kanclerz nadal nie zorganizował otwartych spotkań o zapleczu gastronomicznym Uniwersytetu Warszawskiego, do których zobowiązał się w porozumieniu kończącym strajk okupacyjny. Co ciekawe, sam przewodniczący ZSS UW przy okazji zamkniętego, prywatnego otwarcia BUWBAR-u 29 kwietnia miał powiedzieć, że lokal mija się z przedstawioną samorządowi wizją lokalu. Jednak sądząc po wypowiedziach Kanclerza Greya z zeszłego roku, władze miały pełną świadomość wizji restauratorki, a nawet, zdaje się, w pełni ją popierały do czasu wybuchu skandalu w mediach.
W odległości około 300 metrów od BUWBAR-u działa również uniwersytecka stołówka, od lat dofinansowywana przez uczelnię i zapewniająca studentom posiłki w niskich cenach. Uniwersytet Warszawski pozostaje jedną z nielicznych uczelni w Polsce prowadzących własną stołówkę studencką.
Jesteśmy gotowi powtarzać, co mówimy niezmiennie od lat: stołówka na Oboźnej nie jest w stanie zapewnić posiłków ponad 43 tysiącom studiujących i pracujących na UW.
Rocznie Uniwersytet Warszawski przeznacza około pół promila swojego rocznego budżetu na prowadzenie stołówki. Sama rzeczniczka mówi o „dopłacaniu”, próbując przedstawić inwestycje w socjalne zaplecze jako przykry wydatek. Równocześnie władze uczelni nie mają problemu z wydaniem ponad 4 milionów na BUWBAR. Znalezienie w kasie uniwersytetu kolejnych promili na otwarcie następnych stołówek nie jest trudne. Przeszkodą jest wyłącznie brak woli politycznej ubrany w neutralność i racjonalność.
Przed 2005 rokiem i reformą systemu wsparcia materialnego dla studentek i studentów w Polsce funkcjonowało ponad 130 stołówek publicznych.
* * *
Komunikat dotyczący przestrzeni BUWBAR wystosowany przez władze Uniwersytetu Warszawskiego w sposób oczywisty mija się z prawdą. Widzimy także próby zastraszenia protestujących i zniechęcania do popierania cieszących się popularnością protestów; nie imponują nam one. Mityczne „surowe konsekwencje” są niczym w porównaniu do bólu głowy, o który przyprawia nas obserwowanie nerwowych ruchów władz UW.
Nie jesteśmy w stanie traktować na poważnie form i metod komunikacji stosowanych przez środowisko rektorskie, m.in. publikowania z oficjalnego profilu Uniwersytetu Warszawskiego załącznika do ów komunikatu pod naszymi wpisami na platformie X – czterokrotnie po godzinie 22.00 w sobotę. Zakłamanie oświadczenia ośmiesza wątpliwe umiejętności PR-owe rektorskiego sztabu.
Wzywamy wszystkich do dołączenia do kampanii stołówkowej. Solidarne możemy wiele. Stołówka, albo nic!
Stołówki
